Ile kosztuje utrzymanie strony internetowej rocznie? Rachunek, którego mało kto robi
Firma ogrodnicza spod Wrocławia postanowiła w styczniu policzyć wydatki na marketing. Przy pozycji „strona” zrobiło się cicho. Z wyciągu wyszło: 119 zł w marcu do rejestratora domen, 348 zł we wrześniu za hosting, 59 zł co miesiąc do firmy, która „opiekuje się stroną”, i jedna faktura na 600 zł za poprawki wpisane w maju. Cztery pozycje, trzy firmy, żadnej wspólnej rubryki. Właściciel był przekonany, że strona kosztuje go „jakieś dwieście złotych rocznie”.
Ten tekst jest o rachunku, który przychodzi po starcie, a nie o cenie samego wykonania. Ile kosztuje zrobienie strony i czym różnią się cztery drogi do niej, rozbieramy w osobnym tekście o tym, ile kosztuje strona internetowa dla firmy. Tutaj liczy się rok drugi i każdy następny: co realnie przychodzi na fakturach, które pozycje są konieczne, a które płacisz z rozpędu.
Dlaczego prawie nikt nie zna tej kwoty
Powód jest prozaiczny. Płatności są rozrzucone po całym roku i nigdy nie spotykają się na jednym dokumencie. Domena odnawia się w rocznicę rejestracji, więc w losowym miesiącu. Hosting w innym. Opieka schodzi z karty co miesiąc, po cichu, w kwocie zbyt małej, żeby ktoś ją zauważył. Poprawki pojawiają się wtedy, kiedy coś przestało działać, i lądują w księgowości jako „usługi informatyczne”.
Do tego dochodzą dwie rzeczy, które zaciemniają obraz. Pierwsza: część opłat idzie do wykonawcy, który przepakował je we własną fakturę, więc nie widzisz, ile z tego to serwer, a ile jego marża. Druga: koszty wzrostu (blog, reklamy, zdjęcia) mieszają się z kosztami utrzymania, choć to dwie różne kategorie. Utrzymanie sprawia, że strona po prostu jest. Wzrost sprawia, że przybywa z niej klientów.
Z czego składa się roczny rachunek
Poniżej pozycje, które faktycznie występują na fakturach małych firm w Polsce, z widełkami rynkowymi. Nie każda dotyczy Ciebie, i o to właśnie chodzi w tej tabeli.
| Pozycja | Za co płacisz | Widełki rocznie | Czy zawsze potrzebna |
|---|---|---|---|
| Domena | adres, pod którym stoi strona | 28 zł (.eu) do 120 zł (.pl) | tak |
| Hosting | serwer, na którym leżą pliki | 100-600 zł | tak, chyba że jest w cenie strony |
| Certyfikat SSL | kłódka przy adresie | 0 zł, płatny 200-600 zł | tak, ale nie za dopłatą |
| Opieka techniczna | aktualizacje, monitoring, kopie | 0 zł do 4800 zł | zależy od technologii |
| Licencje wtyczek i motywu | odnowienia rok w rok | 200-900 zł | tylko przy WordPressie |
| Kopie zapasowe | możliwość cofnięcia awarii | 0-200 zł | tak |
| Drobne poprawki | godziny wykonawcy | 100-200 zł za godzinę | zależy, ile zmieniasz |
| Poczta na domenie | skrzynka firmowa | 0-120 zł | prawie zawsze |
Dwie pozycje z tej listy warto obejrzeć uważniej. Płatny certyfikat SSL to dziś relikt: darmowe certyfikaty są takie same z punktu widzenia przeglądarki i klienta, a różnicę widać wyłącznie na fakturze. Jeśli płacisz za kłódkę 400 zł rocznie, płacisz za nic. Druga pozycja to opieka techniczna, bo pod tą nazwą sprzedaje się dwie zupełnie różne usługi. Rozkładamy to na części w tekście o tym, za co w opiece nad stroną warto płacić.
Skąd bierze się różnica między WordPressem a stroną statyczną
Rachunek roczny w dużej mierze wynika z technologii, na której ktoś postawił Twoją stronę. WordPress to system, który działa na serwerze i składa stronę przy każdym wejściu. Ma silnik, wtyczki i motyw, a każdy z tych elementów dostaje poprawki bezpieczeństwa. Ktoś musi je wgrywać, sprawdzać, czy po aktualizacji nic się nie rozjechało, i trzymać kopie na wypadek, gdy się rozjedzie. To jest realna praca i realny koszt.
Strona statyczna to gotowe pliki, które serwer po prostu wysyła. Nie ma wtyczek do łatania ani panelu, do którego można się włamać przez nieodświeżony moduł. Techniczna opieka schodzi wtedy do hostingu, certyfikatu i kopii, czyli do pozycji, które kosztują tyle co nic. Nie znaczy to jednak, że strona po starcie nie potrzebuje niczego. Potrzebuje opieki innego rodzaju: kogoś albo czegoś, co patrzy w liczby, dopisuje treści pod realne wyszukiwania i mówi, co z tego wynika. To osobna kategoria i osobne pieniądze.
Trzy rachunki obok siebie
Weźmy tę samą firmę usługową, tę samą stronę z pięcioma podstronami, i trzy sposoby jej utrzymania przez rok.
| Model | Co się na to składa | Rocznie |
|---|---|---|
| WordPress prowadzony samodzielnie | hosting 300 zł, domena 120 zł, licencje 400 zł, aktualizacje po godzinach | około 820 zł plus Twój czas |
| WordPress z opieką wykonawcy | to samo plus abonament 150 zł miesięcznie | około 2620 zł |
| Strona statyczna w modelu done-for-you | odnowienie 149 zł, domena 120 zł | około 269 zł |
Pierwszy wiersz kryje pułapkę, bo „za darmo” oznacza tu Twoje wieczory i ryzyko, że jedna nieodświeżona wtyczka położy stronę w środku sezonu. Trzeci wiersz wygląda podejrzanie tanio dopóki nie zauważysz, że po prostu nie ma tam czego serwisować. Jeśli chcesz zrozumieć, za co odpowiada każda z tych pozycji z osobna, po ludzku tłumaczymy to w tekście o hostingu, domenie, SSL i DNS.
Zrób audyt swoich płatności w pół godziny
Nie potrzeba do tego księgowej. Wystarczy wyciąg z konta firmowego za ostatnie dwanaście miesięcy i pół godziny spokoju.
- Przejrzyj wyciąg pod kątem nazw rejestratorów i firm hostingowych. Zapisz kwoty i miesiące, w których się pojawiły.
- Sprawdź w bazie WHOIS, na kogo zapisana jest domena. Jeśli widnieje tam nazwisko wykonawcy, masz problem większy niż kilkadziesiąt złotych rocznie.
- Poproś wykonawcę o listę usług, które utrzymuje, razem z terminami odnowienia. Jedno zdanie e-mailem, bez podtekstów.
- Sprawdź, czy płacisz osobno za certyfikat SSL. Jeśli tak, to pierwsza pozycja do skreślenia.
- Policz faktury za poprawki. Jeżeli wychodzi z tego kilkaset złotych rocznie za zmianę cennika i godzin otwarcia, warto sprawdzić, czy nie da się tych zmian robić samodzielnie.
Suma z tych pięciu punktów to Twój prawdziwy koszt utrzymania. U większości małych firm wychodzi dwa razy więcej, niż właściciel zakładał przed liczeniem.
Ile to kosztuje u nas
W Sitario płacisz raz za wykonanie i pierwszy rok utrzymania: strona w zakresie Start kosztuje 249 zł jednorazowo, a w tej kwocie siedzą hosting, certyfikat, kopie i statystyki. Odnowienie dochodzi dopiero od drugiego roku i wynosi 149 zł rocznie w zakresie Start, 249 zł w Biznes i 449 zł w Premium. Domenę rejestrujemy na Twoje dane, według cennika rejestratora i bez naszej marży, więc jej odnowienie to ta sama kwota, którą zapłaciłbyś sam. Osobnej pozycji za opiekę techniczną nie ma, bo przy stronie statycznej nie ma czego łatać.
Osobno stoją pieniądze na wzrost, i tak też je nazywamy. Dodatek blogowy kosztuje 49 zł miesięcznie albo 69 zł jednorazowo za pulę 20 000 znaków, a przy reklamach Google budżet ustawiasz sam w przedziale od 300 do 5000 zł miesięcznie. To wydatki, które mają przynieść zapytania, a nie utrzymać serwer przy życiu. Który zakres ma sens przy Twojej skali, rozkładamy w tekście o tym, który pakiet strony wybrać.
Kiedy wyższy rachunek jest w porządku
Są firmy, u których roczne 3000 zł za stronę to uczciwa cena, a nie przepłacanie. Sklep z magazynem i integracją z systemem sprzedaży wymaga aktualizacji, testów i kogoś pod telefonem. Serwis rezerwacyjny z kalendarzem i płatnościami też. Portal z ogłoszeniami, aplikacja, strona z setkami podstron redagowanych przez zespół: wszędzie tam ktoś realnie pracuje przez cały rok i ta praca kosztuje.
Model, który opisujemy, nie jest dla takich firm. Jest dla małej firmy usługowej, która potrzebuje strony pokazującej ofertę, obszar działania i kontakt, a potem chce mieć spokój. Jeżeli Twoja strona ma robić coś więcej niż to, przygotuj się na abonament i traktuj go jako koszt narzędzia pracy, nie jako pozycję do wycięcia.
Podsumowanie
Zapamiętaj trzy liczby ze swojego rachunku: ile płacisz za domenę, ile za miejsce na serwerze i ile za czyjąś pracę. Pierwsze dwie pozycje w małej firmie rzadko przekraczają 500 zł rocznie. Trzecia potrafi być wielokrotnie wyższa i to ona decyduje o tym, czy Twój roczny koszt zamyka się w trzystu złotych, czy w trzech tysiącach.
Zrób ten audyt raz, zapisz wynik w jednym pliku i wróć do niego za rok. Zajmie pół godziny, a odpowiedź na pytanie „ile mnie kosztuje ta strona” przestanie zaczynać się od słowa „chyba”.