Opieka nad stroną internetową: za co warto płacić, a za co nie
Na skrzynkę przychodzi wiadomość: „proponujemy stałą opiekę nad Państwa stroną, 199 zł miesięcznie”. W środku lista czterech punktów: aktualizacje, kopie zapasowe, monitoring, wsparcie techniczne. Brzmi rozsądnie, bo nikt nie chce się obudzić z martwą stroną w środę rano. Tylko że po roku robi się z tego 2388 zł i nadal nie potrafisz powiedzieć, co przez ten rok zostało zrobione.
Kłopot z tymi ofertami polega na tym, że słowo „opieka” oznacza dwie zupełnie różne prace, wystawiane pod tą samą nazwą i w podobnej cenie. Jedna z nich przy Twojej stronie może być całkowicie zbędna, druga bywa jedyną rzeczą, która sprawia, że strona po roku ma jakikolwiek ruch. Poniżej rozdzielam te dwie rzeczy, pokazuję widełki cenowe i wypisuję, co w ofercie powinno zapalić czerwoną lampkę.
Dwa różne zawody pod jedną nazwą
Pierwszy rodzaj opieki jest techniczny. Ktoś dba o to, żeby oprogramowanie strony się nie posypało: aktualizuje wtyczki, łata dziury bezpieczeństwa, odnawia certyfikat, robi kopie zapasowe, pilnuje hostingu. To praca konserwatora. Kiedy jest wykonana dobrze, na stronie nie widać nic, bo nic się nie zepsuło.
Drugi rodzaj jest treściowo-analityczny. Ktoś dba o to, żeby strona z miesiąca na miesiąc robiła więcej: dokłada artykuły odpowiadające na pytania Twoich klientów, patrzy w liczby i mówi, co z nich wynika, poprawia teksty tam, gdzie ludzie odpadają. To praca ogrodnika, nie konserwatora. Tu efekt widać, tylko że dopiero po kwartale.
Większość ofert „opieki” na polskim rynku sprzedaje pierwszą rzecz i milczy o drugiej. A to właśnie druga decyduje o tym, czy za rok będziesz miał więcej telefonów.
Opieka techniczna: co się w niej realnie dzieje
Zakres tej pracy zależy od tego, na czym stoi Twoja strona. Przy WordPressie jest jej sporo i nie jest to fanaberia. Rdzeń systemu dostaje aktualizacje kilka razy w roku, wtyczki znacznie częściej, a każda z nich to cudzy kod z własnymi lukami. Zaniedbany WordPress po dwóch latach bez aktualizacji potrafi zostać przejęty i zacząć rozsyłać spam, o czym właściciel dowiaduje się od klienta albo od hostingodawcy.
Przy stronie statycznej, czyli zbudowanej z gotowych plików HTML serwowanych z CDN, ta lista topnieje do kilku pozycji. Nie ma wtyczek, nie ma bazy danych, nie ma panelu administracyjnego wystawionego do internetu. Nie ma więc czego łatać i nie ma czym się włamać. Różnicę między tymi architekturami rozpisaliśmy szerzej we wpisie o WordPressie i stronie statycznej.
| Pozycja z oferty opieki | WordPress | Strona statyczna |
|---|---|---|
| Aktualizacje wtyczek i rdzenia | realna, comiesięczna praca | nie dotyczy, nie ma wtyczek |
| Łatanie luk bezpieczeństwa | realna praca | nie ma powierzchni ataku |
| Kopie zapasowe bazy danych | potrzebne | nie ma bazy danych |
| Certyfikat SSL | dziś darmowy i automatyczny | dziś darmowy i automatyczny |
| Monitoring dostępności | przydatny | przydatny, zwykle wliczony w hosting |
| Naprawa po awarii aktualizacji | zdarza się kilka razy w roku | zdarza się rzadko |
Wniosek jest prosty i niewygodny dla części rynku. Jeżeli płacisz 200 zł miesięcznie za opiekę techniczną nad stroną statyczną, płacisz za pilnowanie czegoś, co nie może się zepsuć w sposób, przed którym ta opieka chroni.
Opieka treściowo-analityczna: ta, za którą warto płacić
Teraz druga strona medalu, o której oferty milczą. Strona firmowa, która od publikacji stoi nietknięta, po pół roku nie ma więcej ruchu niż w pierwszym miesiącu. Nie dlatego, że coś się zepsuło, tylko dlatego, że nic nie przybyło. Google pokazuje wyżej te witryny, które odpowiadają na więcej pytań, a Twoja odpowiada wciąż na te same pięć.
Praca, która to zmienia, wygląda tak: ktoś sprawdza, na jakie frazy Twoja strona już się wyświetla, wybiera z nich te z realnym popytem, pisze pod nie teksty, a po miesiącu patrzy, które z nich zaczęły przynosić wejścia. Do tego dochodzi czytanie liczb i wyciąganie z nich wniosku po ludzku, zamiast wysyłania klientowi eksportu z Google Analytics. Rozwinięciem tego wątku są dwa nasze wpisy: co strona powinna robić po publikacji i jak sprawdzić, czy strona w ogóle działa.
Ta praca ma sens niezależnie od technologii. Statyczna czy nie, sama z siebie nie napisze kolejnego artykułu.
Czerwone flagi w ofertach opieki
Przejrzyj ofertę, którą masz na biurku, pod kątem kilku rzeczy.
- Płatny certyfikat SSL jako osobna pozycja. Let’s Encrypt jest darmowy i odnawia się automatycznie od lat. Doliczanie za to 15 zł miesięcznie to test na czujność klienta.
- „Monitoring” bez raportu. Jeśli w umowie nie ma zdania o tym, co i kiedy dostajesz na piśmie, monitoring polega na tym, że nikt niczego nie sprawdza, dopóki nie zadzwonisz.
- Godziny wsparcia, których nie sposób wykorzystać. Pakiet „2 godziny miesięcznie” wygląda dobrze, dopóki nie okaże się, że niewykorzystane godziny przepadają, a przy większej zmianie i tak dostajesz osobną wycenę.
- Opieka techniczna nad stroną, która jej nie potrzebuje. Zapytaj wprost, na czym stoi Twoja strona i co konkretnie było aktualizowane w ostatnim kwartale. Odpowiedź „wszystko na bieżąco” nie jest odpowiedzią.
- Brak dostępu do własnych rzeczy. Domena zarejestrowana na wykonawcę i hosting na jego koncie to nie opieka, to smycz. Domena powinna być na Twoje dane, zawsze.
Odwrotna czerwona flaga też istnieje: oferta, która obiecuje pozycje w Google „gwarantowane w 30 dni”. Nikt nie kontroluje wyników wyszukiwania na tyle, żeby to obiecywać.
Ile to kosztuje w różnych modelach
Widełki z polskiego rynku, ceny brutto i orientacyjne, bo zależą od miasta i od wielkości strony.
| Model | Zakres | Koszt |
|---|---|---|
| Agencja, umowa opieki | technicznie plus drobne poprawki, czasem raport | 200-600 zł/mc |
| Freelancer na godziny | tylko to, co zlecisz | 100-200 zł/h, bez abonamentu |
| Hosting z zarządzaniem | serwer, kopie, aktualizacje rdzenia | 40-150 zł/mc |
| Content i SEO osobno | teksty, analityka, optymalizacja | 800-3000 zł/mc |
| Wbudowane w usługę | zależy od dostawcy | w cenie odnowienia |
Rozstrzał w ostatniej kolumnie bierze się z tego, że pierwsze cztery pozycje kupuje się osobno, a każda dorzuca własną marżę. Więcej o samym progu wejścia napisaliśmy we wpisie o koszcie strony internetowej dla firmy.
Jak to rozwiązaliśmy w Sitario
U nas opieki technicznej nie ma jako osobnej pozycji, bo strona jest statyczna i nie ma czego łatać. Hosting, certyfikat i kopie siedzą w cenie: strona w pakiecie Start kosztuje 249 zł jednorazowo z pierwszym rokiem utrzymania, a od drugiego roku odnowienie wynosi 149 zł rocznie. To jest cała opieka techniczna, jaką ta architektura potrzebuje, i tyle za nią płacisz.
Osobno stoi opieka treściowo-analityczna, bo to ona kosztuje pracę. W panelu co tydzień czeka krótkie podsumowanie po polsku: ile osób przyszło, z jakich fraz, co z tego wynika. Leady, kliknięcia w numer telefonu i w adres e-mail liczymy od pierwszego dnia. Autoblog dobiera tematy z realnych wyszukiwań i pisze pod nie artykuły, a Ty je akceptujesz albo włączasz automat. Jeśli z liczb wychodzi konkretna poprawka, wykonujesz ją jednym kliknięciem jako polecenie dla edytora AI. W pakiecie Start dostajesz 3 polecenia miesięcznie, w Biznes za 399 zł jednorazowo dochodzi 60 000 znaków na blog i 25 poleceń, a sam dodatek blogowy kosztuje 49 zł miesięcznie albo 69 zł jednorazowo za pakiet 20 000 znaków.
Kiedy stała opieka nie jest Ci potrzebna
Uczciwie: bywają sytuacje, w których żaden abonament się nie broni.
Masz stronę statyczną, jedną podstronę z kontaktem i zero ambicji w Google, bo klienci przychodzą z polecenia. Wtedy potrzebujesz hostingu i domeny, nic więcej. Prowadzisz firmę sezonową, która działa cztery miesiące w roku, a przez resztę czasu strona ma tylko wisieć. Wtedy rozliczenie godzinowe przed sezonem wyjdzie taniej niż dwanaście faktur.
Jest też sytuacja odwrotna: firma na WordPressie z wtyczkami do rezerwacji, płatności i newslettera, bez nikogo technicznego w zespole. Tam opieka techniczna za 200-300 zł miesięcznie jest tańsza od jednej awarii w sezonie.
Co z tym zrobić
Weź ofertę, którą dostałeś, i podziel ją na dwie kolumny. Do pierwszej wpisz pozycje techniczne, do drugiej te, które coś dokładają: teksty, raporty, poprawki wynikające z liczb. Potem sprawdź, na czym stoi Twoja strona. Jeżeli jest statyczna, pierwsza kolumna powinna kosztować grosze albo być wliczona w hosting. Jeżeli druga kolumna jest pusta, płacisz za utrzymywanie stanu, a nie za rozwój.
I ostatnia rzecz do sprawdzenia w umowie, niezależnie od modelu: czy w każdej chwili możesz zabrać domenę i pliki strony i odejść. Jeżeli tak, ryzykujesz tylko pieniędzmi za jeden miesiąc. Jeżeli nie, nazwa „opieka” jest w tej ofercie użyta bardzo swobodnie.