S Sitario
EN
Wszystkie artykuły

Hosting, domena, SSL, DNS — wytłumaczone po ludzku dla właściciela firmy

poradniktechnologia

Na skrzynkę przychodzi faktura od wykonawcy strony. Cztery pozycje: „hosting roczny 480 zł”, „domena 139 zł”, „certyfikat SSL 249 zł”, „konfiguracja DNS 150 zł”. Razem ponad tysiąc złotych za coś, czego nie da się dotknąć. Dzwonisz zapytać, słyszysz, że „tak się to po prostu robi”, i płacisz, bo strona działa, a Ty nie masz ochoty jej ruszać.

Problem nie polega na tym, że te słowa są trudne. Polega na tym, że rzadko ktoś tłumaczy je właścicielowi firmy w jego języku, a bez tego nie ocenisz, czy płacisz uczciwie, czy dwa razy za dużo. Poniżej rozbieram te pozycje na części: co kupujesz, ile to kosztuje i kto powinien być właścicielem każdej z nich.

Działka, dom i adres

Wyobraź sobie, że strona internetowa to dom.

Hosting to działka razem z podłączonym prądem. Ktoś udostępnia Ci kawałek serwera, który stoi w chłodzonej serwerowni, ma stałe łącze i pracuje dwadzieścia cztery godziny na dobę. Bez tego Twoja strona nie ma gdzie stać.

Domena to adres. Sama w sobie nie zawiera treści, tak jak tabliczka „Kwiatowa 12” nie zawiera domu. To nazwa, którą dyktujesz klientowi przez telefon.

DNS to książka adresowa. Kiedy ktoś wpisze twojafirma.pl, jego przeglądarka musi się dowiedzieć, na którym konkretnie serwerze ten dom stoi. DNS jest spisem, który zamienia nazwę na adres serwera. Dlatego po zmianie hostingu strona nie przenosi się od razu: świat musi najpierw przeczytać zaktualizowany wpis.

SSL to zamek w drzwiach i zaklejona koperta. Sprawia, że dane wędrujące między klientem a Twoją stroną (treść formularza, numer telefonu, hasło do panelu) nie dają się po drodze podejrzeć. To ta kłódka obok adresu w przeglądarce.

Strona to dom. Pliki, teksty, zdjęcia, układ. To jedyna pozycja, którą klient faktycznie ogląda.

Domena: adres, który wynajmujesz na rok

Domeny się nie kupuje na własność raz na zawsze, tylko rejestruje na okres, zwykle roczny, i przedłuża. Dopóki płacisz, jest Twoja i nikt Ci jej nie zabierze.

Tu czai się najczęstsza pułapka cenowa w całej branży. Rejestracja bywa promocyjna, odnowienie już nie. Orientacyjnie, według cennika rejestru: .pl kosztuje przy rejestracji około 18 zł, a przy odnowieniu około 120 zł rocznie. Domena .com.pl to około 18 zł na start i około 90 zł co roku później. Za to .com kosztuje około 60 zł zarówno przy rejestracji, jak i przy każdym odnowieniu, a .eu około 20 zł na wejściu i około 28 zł potem. Dokładne kwoty zmieniają się w czasie i różnią u rejestratorów, ale proporcje zostają: pierwszy rok bywa reklamą, kolejne są prawdziwą ceną.

Jeśli dopiero wybierasz nazwę i wahasz się między końcówkami, mamy o tym osobny poradnik: jak wybrać domenę dla firmy.

Hosting: miejsce, w którym stoi Twoja strona

Za hosting strony firmowej płaci się zwykle od 150 do 500 zł rocznie. Ta rozpiętość bierze się z tego, co jest w środku: moc serwera, limity transferu, kopie zapasowe, wsparcie po polsku, a przy sklepach także szybkość bazy danych. Zwykła strona usługowa z kilkunastoma podstronami nie potrzebuje najdroższego pakietu i nie ma sensu dopłacać za zasoby, których nigdy nie zużyjesz.

Warto wiedzieć jedną rzecz, o której sprzedawcy mówią niechętnie: hosting strony to nie to samo co hosting poczty. Bywają to dwie osobne usługi, czasem u dwóch różnych firm. Zanim ruszysz stronę, sprawdź, gdzie mieszka Twoja firmowa skrzynka, bo nieuważna zmiana ustawień potrafi zatrzymać wiadomości na kilka dni.

SSL: kłódka, która dziś nie powinna nic kosztować

Certyfikat SSL potwierdza, że połączenie z Twoją stroną jest szyfrowane. Bez niego przeglądarka wyświetla ostrzeżenie „nie zabezpieczona”, a klient, który je zobaczy, zwykle się wycofuje.

I teraz najważniejsze: od 2016 roku istnieje Let’s Encrypt, darmowy urząd certyfikacji, z którego korzysta dziś większość internetu. Certyfikaty odnawiają się automatycznie co kilka tygodni i porządny hosting robi to za Ciebie bez jednego kliknięcia. Płatne certyfikaty mają sens przy bankach i dużych sklepach, gdzie liczy się rozszerzona weryfikacja firmy i ubezpieczenie transakcji. Przy stronie hydraulika, gabinetu czy biura rachunkowego pozycja „certyfikat SSL 249 zł rocznie” to koszt, którego można nie ponosić.

DNS: praca na piętnaście minut, nie usługa abonamentowa

Konfiguracja DNS polega na wpisaniu kilku rekordów u rejestratora domeny: gdzie stoi strona, gdzie chodzi poczta, ewentualnie potwierdzenie własności dla Google. Robi się to raz, przy uruchomieniu, i drugi raz przy przeprowadzce. Jednorazowa pozycja za tę pracę jest w porządku. Coroczna „opłata za utrzymanie DNS” przy stronie, która nigdzie się nie przenosi, jest już tylko nawykiem cennika.

Pozycja z fakturyCo to jestIle realnie kosztuje
DomenaAdres, pod którym stoi strona20-130 zł rocznie, zależnie od końcówki
HostingSerwer, na którym stoją pliki strony150-500 zł rocznie dla strony firmowej
SSLSzyfrowanie połączenia, kłódka w przeglądarce0 zł, powinien być wliczony w hosting
DNSWpisy kierujące adres na właściwy serwerJednorazowa konfiguracja, nie usługa roczna
Wykonanie stronyProjekt, teksty, wdrożenieOsobna sprawa, od kilkuset zł do kilkunastu tysięcy

Osobno warto rozróżnić te pozycje od „opieki nad stroną”, która bywa doklejana do tej samej faktury. Przy stronie statycznej opieka techniczna kurczy się prawie do zera, bo nie ma wtyczek do łatania. Za to opieka treściowa, czyli dokładanie artykułów i patrzenie w liczby, jest zupełnie inną pracą i realnie zmienia liczbę telefonów. Rozdzieliliśmy to we wpisie o opiece nad stroną internetową, a różnice architektury opisaliśmy w tekście WordPress czy strona statyczna.

Sprawdź, na kogo to wszystko jest zapisane

To pytanie zadaj sobie dzisiaj, nie w dniu awantury z wykonawcą. Domena powinna być zarejestrowana na Twoje dane firmowe, a nie na firmę, która robiła Ci stronę. Hosting powinien być opłacany z konta, do którego masz dostęp.

Dlaczego? Bo właściciel domeny decyduje o wszystkim. Jeśli po trzech latach chcesz zmienić wykonawcę, a domena jest zapisana na poprzedniego, negocjujesz nie o cenę, tylko o własny adres, pod którym klienci znają Twoją firmę. Bywa, że „przekazanie domeny” zostaje wtedy wycenione na kilka tysięcy złotych.

Sprawdzenie zajmuje minutę. Wpisz swoją domenę w dowolną wyszukiwarkę WHOIS i zobacz, kto figuruje jako abonent. Jeśli widzisz nazwę wykonawcy, poproś o przeniesienie, póki relacja jest dobra.

Co się stanie, gdy przestaniesz płacić

Wygasły hosting oznacza zniknięcie strony. Zwykle nie natychmiast: dostawcy trzymają pliki jeszcze przez jakiś czas i po dopłacie wszystko wraca. Wygasła domena jest gorsza w skutkach, bo przestaje działać także poczta na tym adresie. Przez pewien okres po wygaśnięciu wciąż da się ją odzyskać, ale potem wraca do puli wolnych nazw i może ją zarejestrować ktokolwiek, łącznie z konkurencją.

Praktyczny wniosek jest nudny i skuteczny: włącz automatyczne odnawianie i upewnij się, że przypomnienia idą na skrzynkę, którą naprawdę czytasz. Nie na adres pracownika, który odszedł dwa lata temu.

Jak to wygląda, gdy wszystko jest w jednym miejscu

W modelu done-for-you te pozycje przestają być osobnymi zakupami. W Sitario opisujesz firmę w formularzu, po około godzinie oglądasz gotową stronę i płacisz dopiero wtedy, gdy ją zaakceptujesz. Pakiet Start kosztuje 249 zł jednorazowo za wykonanie i pierwszy rok utrzymania, w cenie jest hosting, certyfikat SSL, kopie zapasowe i edytor do zmian. Od drugiego roku odnowienie w tym pakiecie to 149 zł rocznie. Domenę wyszukujesz w tym samym formularzu i płacisz za nią według cennika rejestru, bez naszej marży, a rejestrujemy ją na Twoje dane, więc od pierwszego dnia jesteś jej właścicielem. Masz już domenę? Wpisujesz cztery adresy u swojego rejestratora, resztę wykrywamy sami, a ustawienia poczty przenosimy tak, żeby nic nie przestało działać. Jak te kwoty wypadają na tle innych dróg, policzyliśmy we wpisie o tym, ile kosztuje strona internetowa dla firmy.

Kiedy ten model nie jest dla Ciebie

Uczciwie: nie każdy powinien oddawać te sprawy w jedne ręce. Jeśli prowadzisz sklep z magazynem, integracjami z kurierem i płatnościami ratalnymi, potrzebujesz hostingu dobranego pod ten ruch i administratora, który go pilnuje. Jeśli masz aplikację, własne oprogramowanie albo dziesięć skrzynek pocztowych z regułami przekierowań, gotowy pakiet będzie za ciasny. Rozkładanie wszystkiego u różnych dostawców też bywa sensowne, tylko kosztuje Twój czas.

Podsumowanie

Cztery słowa, cztery proste rzeczy. Domena to adres wynajmowany na rok, którego prawdziwą cenę poznajesz dopiero przy odnowieniu. Hosting to miejsce, w którym stoi strona, i przy zwykłej stronie firmowej mieści się w kilkuset złotych rocznie. SSL powinien być darmowy i wliczony. DNS to jednorazowa robota, nie abonament. Weź ostatnią fakturę za stronę, przyłóż do niej tę listę i sprawdź, czy każda pozycja da się obronić. Przy okazji zajrzyj do WHOIS i upewnij się, że adres, pod którym klienci znają Twoją firmę, jest zapisany na Ciebie.