Formularz kontaktowy, który naprawdę zbiera zapytania (a nie kurzy się w stopce)
Wchodzisz w statystyki i widzisz, że stronę odwiedza kilkadziesiąt osób tygodniowo. Formularz kontaktowy stoi na dole podstrony „Kontakt”, ma sześć pól i od miesiąca nie przyszło przez niego ani jedno zapytanie. Albo przychodzą, ale same oferty na pozycjonowanie od botów. W obu przypadkach masz wrażenie, że formularz to element, który jest, bo „każda strona go ma”, a nie narzędzie, które cokolwiek dowozi.
To wrażenie zwykle jest trafne, tylko wniosek bywa zły. Problem prawie nigdy nie leży w tym, że nikt nie chciał napisać. Leży w samym formularzu: w tym, gdzie stoi, ile rzeczy każe wpisać i co się z wiadomością dzieje po kliknięciu „Wyślij”. Ten tekst rozkłada formularz na części: kiedy w ogóle jest potrzebny, ile pól ma mieć, o co pytać, a o co nie, dokąd ma trafiać wiadomość i jak odsiać spam bez męczenia człowieka zagadkami.
Telefon załatwia połowę klientów. Druga połowa woli napisać
Część właścicieli macha na formularz ręką, bo „przecież klienci dzwonią”. I to prawda, tyle że tylko dla części klientów. Ludzie dzielą się z grubsza na dwa typy. Jedni w sytuacji awarii albo pilnej potrzeby chwytają za telefon i chcą usłyszeć głos od razu. Drudzy nie zadzwonią nigdy: piszą wieczorem po pracy, w niedzielę, w trakcie zebrania, kiedy rozmowa jest niewygodna albo sprawa nie pali się na tyle, żeby dzwonić do obcej osoby.
Jeśli dasz tylko numer telefonu, ten drugi typ po prostu zamyka kartę i pisze do konkurencji, która ma formularz. Dlatego to nie jest wybór telefon albo formularz, tylko telefon i formularz obok siebie. Są branże, w których telefon rządzi prawie w całości, na przykład hydraulik od awarii o drugiej w nocy. Nawet tam formularz łapie te spokojniejsze zapytania: wycena remontu łazienki, termin na przyszły miesiąc, pytanie, które klientowi głupio zadawać przez telefon. To, jak w ogóle rozłożyć na stronie wezwania do kontaktu, opisaliśmy szerzej we wpisie o tym, co napisać na stronie firmowej.
Dlaczego formularze milczą
Milczący formularz ma zwykle jedną z trzech przypadłości, a często wszystkie naraz.
Pierwsza: jest schowany. Jeżeli jedyny formularz na stronie stoi na samym dole podstrony „Kontakt”, dociera do niego garstka najbardziej zdeterminowanych. Formularz albo wyraźny skrót do niego powinien być tam, gdzie zapada decyzja: pod opisem usługi, zaraz po sekcji z opiniami, na końcu strony głównej.
Druga: pyta o za dużo. Każde dodatkowe pole to kolejny powód, żeby odpuścić. Formularz z imieniem, nazwiskiem, nazwą firmy, NIP-em, telefonem, e-mailem, adresem i budżetem wygląda jak wniosek kredytowy, a nie jak „napisz do nas”. Człowiek, który chciał tylko zapytać o cenę, rezygnuje w połowie.
Trzecia: nie daje powodu, żeby go wypełnić. Napis „Formularz kontaktowy” nad pustymi polami nie mówi nic. Jedno zdanie zachęty, na przykład „Napisz, a odezwiemy się jeszcze tego samego dnia” albo „Opisz krótko problem, przygotujemy wycenę”, zmienia formularz z ozdoby w zaproszenie.
O co pytać, a czego nie
Zasada jest prosta: pytaj o minimum, które pozwoli Ci oddzwonić albo odpisać z sensem. Resztę dowiesz się w rozmowie. Im krótszy formularz, tym więcej wypełnień, a lepiej dostać dziesięć zapytań z trzema polami niż dwa z dziesięcioma.
| Pole | Zostawić czy usunąć | Dlaczego |
|---|---|---|
| Imię | zostaw | Bez niego odpiszesz bezosobowo, a to jedno słowo nikogo nie odstrasza. |
| Telefon lub e-mail | zostaw (wystarczy jeden wymagany) | Musisz mieć jak odpowiedzieć. Nie zmuszaj do podania obu naraz. |
| Treść wiadomości | zostaw | To sedno zapytania. Bez tego pola dostajesz sam kontakt bez sprawy. |
| Załącznik | zostaw przy wycenach | Zdjęcie albo plik często mówi więcej niż akapit opisu. |
| NIP | usuń ze startu | Odstrasza klienta indywidualnego. Poprosisz o niego dopiero przy ofercie. |
| Budżet | usuń | Na tym etapie brzmi jak przepytywanie i płoszy część zapytań. |
| Adres pocztowy | usuń | Do pierwszego kontaktu zbędny, a wydłuża formularz. |
Ta lista nie jest świętością. Fotograf ślubny sensownie zapyta o datę wydarzenia, a firma sprzątająca o metraż, bo bez tego nie ruszy z wyceną. Dokładaj pola tylko wtedy, gdy realnie skracają drogę do konkretnej odpowiedzi, nie dlatego, że „mogą się przydać”.
Zapytanie z konkretem: pole na opis i załącznik
Przy usługach wycenianych indywidualnie największą wartość ma pole, które większość formularzy pomija: możliwość dołączenia zdjęcia albo pliku. Klient stolarza podpina zdjęcie wnęki i wymiary, właściciel mieszkania fotografię cieknącej rury, firma wysyłająca zapytanie o katering rozpiskę liczby gości. Zapytanie „ile to kosztuje” zamienia się w „ile kosztuje dokładnie to”, a Ty przygotujesz wstępną wycenę bez dojazdu na miejsce i bez trzech rund dopytywania.
W praktyce wystarczy przyjmować typowe formaty (zdjęcia, PDF, dokumenty) z rozsądnym limitem, żeby nikt nie próbował przesłać filmu na pół giga. U nas jest to do pięciu plików po 10 MB, co spokojnie mieści komplet zdjęć albo rzut z projektu.
Dokąd trafia wiadomość (i czemu sam e-mail bywa ryzykowny)
To jest część najważniejsza i zarazem najmniej widoczna. Po kliknięciu „Wyślij” wiadomość musi gdzieś fizycznie dotrzeć, a na stronach składanych z gotowców formularz często tylko udaje, że wysyła, albo śle na adres, którego nikt nie sprawdza, albo ląduje u Ciebie w spamie. Zapytanie, które nigdy nie doszło, jest gorsze niż brak formularza, bo klient jest pewien, że się z Tobą skontaktował, i czeka na odpowiedź, której nie będzie. Dlaczego zwykły formularz „z czata” potrafi się tak wykładać, tłumaczymy osobno we wpisie o tym, czy ChatGPT zrobi stronę internetową.
Bezpieczna zasada jest podwójna: wiadomość ma trafiać na Twój e-mail, żebyś zobaczył ją tam, gdzie i tak zaglądasz codziennie, i jednocześnie odkładać się w miejscu, z którego nie zniknie. W Sitario formularz działa właśnie tak: zapytanie leci na wskazany przez Ciebie adres e-mail i równolegle ląduje w skrzynce „Wiadomości” w panelu. Nawet jeśli mail przez przypadek wpadnie do spamu albo utoniesz w skrzynce, zapytanie masz zapisane i dostępne w każdej chwili. Obsługuje to funkcja serverless, która żyje ułamek sekundy przy każdej wysyłce, więc nie ma serwera, który trzeba doglądać. Przy okazji każde wysłanie formularza liczy się jako lead w Statystykach, obok kliknięcia w numer telefonu i w adres e-mail, więc widzisz nie tylko, ile osób odwiedziło stronę, ale też ile z nich naprawdę się odezwało. Jak czytać te liczby, rozpisaliśmy we wpisie o tym, skąd wiedzieć, czy strona przynosi klientów.
Spam bez męczenia klienta captchą
Niechroniony formularz boty znajdą i zaczną zasypywać ofertami w ciągu tygodnia od startu. Klasyczna odpowiedź to reCAPTCHA, czyli te obrazki z hydrantami i przejściami dla pieszych. Kłopot w tym, że męczą one także prawdziwego klienta, a część zapytań gubi się właśnie na zagadce, której komuś nie chciało się rozwiązać na telefonie.
Prostszą drogą jest tak zwany honeypot: ukryte pole, którego człowiek na stronie nie widzi, a które automat wypełnia, bo czyta sam kod. Jeśli pole przyszło uzupełnione, wiadomość odrzucamy jako bota. Klient nie klika niczego dodatkowego i nawet nie wie, że coś go sprawdziło. Tak właśnie odsiewamy spam w formularzach Sitario, bez ani jednej zagadki po stronie odwiedzającego.
RODO: jedna zgoda i jasny język
Formularz zbiera dane osobowe, więc potrzebuje zgody na kontakt i odnośnika do polityki prywatności. To nie znaczy, że nad polami ma wisieć pół ekranu prawniczego betonu z trzema klauzulami. Wystarczy jedno pole do zaznaczenia z krótkim zdaniem w rodzaju „Wyrażam zgodę na kontakt w sprawie mojego zapytania. Szczegóły znajdziesz w polityce prywatności”, gdzie ostatnie słowa są linkiem. Tyle spełnia obowiązek, a nie odstrasza człowieka ścianą tekstu tuż przed kliknięciem „Wyślij”. Politykę prywatności każda strona i tak musi mieć, więc formularz po prostu do niej odsyła.
Podsumowanie
Dobry formularz nie jest wielkim projektem. Ma mało pól, stoi tam, gdzie zapada decyzja, daje jeden powód, żeby go wypełnić, przyjmuje w razie potrzeby załącznik, a wiadomość dostarcza pewnie w dwa miejsca naraz, tak że nic nie ginie. Do tego blokuje boty bez torturowania klienta i mieści RODO w jednym zdaniu. Reszta, czyli szybka odpowiedź, zależy już od Ciebie, i to ona zamienia zapytanie w zlecenie. Formularz to jeden z elementów większej układanki, którą jest strona zamieniająca odwiedziny w telefony; jak poskładać ją w całość, pokazujemy we wpisie o stronie internetowej dla firmy usługowej.