Czy ChatGPT zrobi Ci stronę internetową? Tak — ale w 10% zakresu
Wpiszcie w ChatGPT „napisz mi stronę internetową dla warsztatu samochodowego” i po kilkudziesięciu sekundach dostaniecie kod. Prawdziwy, działający HTML z ostylowaniem, a jak poprosicie konkretniej — cały projekt z podstronami, sensownym układem i tekstami lepszymi niż na połowie firmowych stron w Polsce. To nie jest ściema. Modele językowe piszą dziś kod frontendowy naprawdę dobrze i każdy, kto twierdzi inaczej, dawno tego nie sprawdzał.
Problem zaczyna się pięć minut później. Bo kod strony to — piszemy to jako ludzie, którzy zawodowo stawiają strony firmowe na infrastrukturze Amazona — jakieś 10% drogi do strony, która istnieje pod adresem www, działa, zbiera zapytania i nie wysypie się za pół roku. Pozostałe 90% to praca, której chat nie wykona z bardzo prozaicznego powodu: nie ma rąk, karty płatniczej ani dostępu do paneli administracyjnych, w których to wszystko trzeba wyklikać.
Ten tekst rozkłada te 90% na części. Bez straszenia — ChatGPT to znakomite narzędzie i niżej piszemy wprost, kiedy w zupełności wystarczy. Ale jeśli szukacie odpowiedzi na pytanie „czy AI zrobi mi stronę i będę miał z głowy”, warto najpierw zobaczyć pełną listę tego, co między kodem a działającą stroną faktycznie stoi.
Co ChatGPT robi naprawdę dobrze
Zacznijmy uczciwie od plusów, bo są duże.
Chat napisze strukturę strony: nagłówek, sekcję z ofertą, cennik, dane kontaktowe, stopkę. Napisze ją w czystym HTML-u albo w dowolnym frameworku, o który poprosicie. Kod będzie poprawny składniowo, responsywny, jeśli o to zadbacie w poleceniu, i zwykle całkiem przyzwoity semantycznie.
Napisze też teksty. I tu jest ciekawiej, niż się powszechnie sądzi: jeśli podacie mu konkrety — czym firma się zajmuje, gdzie działa, co ją odróżnia — dostaniecie treści o klasę lepsze od „stawiamy na jakość i indywidualne podejście”, które wisi na tysiącach stron zrobionych przez ludzi. AI pisze słabo wtedy, gdy dostaje słabe dane wejściowe. To akurat działa identycznie u copywritera.
Doradzi przy strukturze podstron, podpowie frazy, pod które warto pisać, wyjaśni każdy termin techniczny, o który zapytacie. Jako partner do myślenia o stronie: bardzo dobry.
Czyli podsumowując uczciwie: „strona internetowa AI” w sensie kodu i treści — tak, to działa. Teraz zobaczmy, co się dzieje z tym kodem dalej.
Czego chat nie zrobi, bo nie ma rąk
1. Nie kupi domeny i nie ustawi DNS
Strona musi mieć adres — twojafirma.pl. Domenę kupuje się u rejestratora, płaci kartą, a potem konfiguruje DNS, czyli mechanizm, który tłumaczy nazwę domeny na konkretny serwer w internecie. W praktyce: rekordy A, CNAME, ustawienie serwerów nazw, odczekanie aż zmiany rozejdą się po sieci (od kilku minut do doby).
ChatGPT wytłumaczy wam, czym jest rekord A. Ale nie zaloguje się do panelu rejestratora, nie zapłaci 70 zł za domenę i nie kliknie „zapisz zmiany” w strefie DNS. To musi zrobić człowiek — i musi wiedzieć, co klika, bo źle ustawiony DNS to strona, która dla części Polski działa, a dla reszty nie.
2. Nie założy hostingu ani konta w chmurze
Pliki strony muszą fizycznie gdzieś leżeć. Klasyczny hosting albo — tak jak my to robimy — chmura AWS: konto z podpiętą kartą, uprawnienia dostępowe (IAM), przestrzeń na pliki (S3), sieć serwerów rozrzuconych po świecie, żeby strona ładowała się szybko także spoza Polski (CloudFront, czyli tzw. CDN), i certyfikat SSL, czyli ta kłódka przy adresie, bez której przeglądarki straszą „połączenie nie jest bezpieczne”, a Google obniża pozycję.
Każdy z tych elementów to osobny panel, osobna konfiguracja i osobne miejsce, w którym można się pomylić. Certyfikat SSL dla infrastruktury CDN Amazona trzeba na przykład wystawić w konkretnym regionie ich chmury — w innym po prostu nie zadziała i nikt wam nie powie dlaczego, dopóki nie doczytacie w dokumentacji. Takich smaczków są dziesiątki. Chat je zna i chętnie o nich opowie. Wyklikać ich za was nie może.
3. Nie wgra plików na serwer i nie ustawi automatycznych publikacji
Załóżmy, że domena jest, hosting jest. Teraz kod z okna czatu musi trafić na serwer. Do tego służy deploy — proces wgrywania plików, unieważniania starych wersji w pamięci podręcznej CDN, sprawdzania, czy wszystko wstało.
Za pierwszym razem można to zrobić ręcznie. Ale strona firmowa żyje: zmieniacie godziny otwarcia, dodajecie usługę, poprawiacie literówkę. Bez automatyzacji każda taka zmiana to ponowne ręczne wgrywanie — i modlitwa, żeby nie nadpisać czegoś, czego nie trzeba. Profesjonalnie robi się to tak, że każda zmiana w kodzie automatycznie buduje i publikuje stronę. Skonfigurowanie tego wymaga konta na platformie typu GitHub, połączenia go z chmurą i napisania procesu wdrożeniowego. ChatGPT poda gotowy plik konfiguracyjny. Podpiąć, uwierzytelnić i przetestować musicie sami.
4. Nie zrobi działającego formularza, banera cookies ani analityki
To jest punkt, na którym wykłada się większość stron „z czata”. Bo strona wizytówkowa bez formularza kontaktowego to ślepa uliczka — a formularz to nie jest kawałek HTML-a. Formularz musi coś wysłać: potrzebuje kawałka logiki po stronie serwera, skonfigurowanej usługi mailowej, skrzynki docelowej i zabezpieczenia antyspamowego, bo niechroniony formularz zaczną zasypywać boty w ciągu tygodnia od startu.
Dalej: jeśli chcecie wiedzieć, ilu ludzi wchodzi na stronę i skąd, potrzebujecie analityki. A analityka w Unii Europejskiej oznacza baner zgody na cookies zgodny z RODO — i to nie taki „na oko”, tylko podpięty do mechanizmu, który faktycznie blokuje zbieranie danych przed zgodą (w ekosystemie Google nazywa się to Consent Mode). Chat wygeneruje wam kod banera. Ale poprawne spięcie banera z analityką tak, żeby zgoda naprawdę sterowała tym, co się zbiera, to konfiguracja, którą trzeba przetestować na żywej stronie. Źle spięta wygląda identycznie jak dobra — do pierwszej kontroli.
5. Nie zoptymalizuje strony na realnym hostingu ani nie zgłosi jej do Google
Kod z czata bywa szybki na papierze. Na produkcji wchodzi fizyka: zdjęcie z telefonu waży 6 MB i trzeba je przeskalować oraz skompresować do nowoczesnego formatu, fonty ładują się z zewnętrznych serwerów i blokują wyświetlenie tekstu, a Google mierzy to wszystko wskaźnikami Core Web Vitals i uwzględnia w rankingu. Optymalizację robi się na działającej stronie, mierząc realne czasy ładowania — nie w oknie rozmowy.
Do tego dochodzi Google Search Console: bezpłatne narzędzie, w którym potwierdzacie, że domena należy do was, zgłaszacie mapę strony i widzicie, na jakie frazy się wyświetlacie. Weryfikacja własności wymaga dodania specjalnego rekordu w DNS albo pliku na serwerze. Znowu: ręce, panele, dostępy.
6. Nie będzie strony utrzymywał
Strona firmowa to nie rzeźba, którą się odsłania i zostawia. Certyfikat SSL wygasa i musi się odnawiać. Zależności, na których zbudowany jest kod, starzeją się — po dwóch latach projekt, który „działał”, potrafi się nie zbudować wcale. Usługodawcy zmieniają cenniki i wyłączają stare wersje usług. A czasem coś po prostu pada o drugiej w nocy i ktoś musi zauważyć, że strona nie odpowiada, zanim zauważą to klienci.
ChatGPT nie monitoruje niczego. Nie dostaje powiadomień, nie wstaje w nocy, nie odnawia certyfikatów. Rozmowa się kończy i chat o waszej stronie zapomina — dosłownie, to nie metafora.
Scenariusz z życia: kod wklejony — i co dalej?
Złóżmy to w jedną historię, bo osobno te punkty brzmią abstrakcyjnie.
Właściciel firmy sprzątającej z Gdańska siada wieczorem do ChatGPT. Godzina rozmowy, kilkanaście poprawek, efekt naprawdę niezły: strona z ofertą, cennikiem i ładną sekcją „dlaczego my”. Chat mówi „zapisz to jako index.html i otwórz w przeglądarce”. Działa. Na jego laptopie.
I to jest koniec łatwej części. Strona istnieje jako plik na dysku — nie ma adresu, nie znajdzie jej żaden klient. Więc pyta czata, co dalej, i dostaje rzetelną listę: kup domenę, wybierz hosting, skonfiguruj DNS, wgraj pliki, ustaw SSL. Każdy punkt tej listy to dla niego nowy panel, nowe konto, nowe hasło i nowe pojęcia. Przy DNS pierwszy raz w życiu widzi słowo „propagacja”. Przy hostingu porównuje oferty, których nie umie porównać. Formularz kontaktowy z czata wygląda pięknie i nie wysyła nic, bo nie ma zaplecza — czego dowiaduje się po tygodniu, gdy znajomy mówi, że pisał i nie dostał odpowiedzi.
Po trzech wieczorach strona w końcu wisi w internecie. Bez analityki, bez banera cookies, ze zdjęciami po 4 MB i z formularzem naprawionym na trzecie podejście. Licząc uczciwie: 10–15 godzin pracy człowieka, który mógł w tym czasie sprzątać biura, czyli robić to, na czym zarabia. Kod — te słynne 10% — zajął z tego godzinę.
To nie jest historia o głupim użytkowniku. To historia o tym, że pozostałe 90% istnieje niezależnie od tego, jak dobry był kod.
Co daje chat, a czego potrzebuje działająca strona
| Element | Czy ChatGPT to zrobi? | Co jest potrzebne naprawdę |
|---|---|---|
| Kod strony (HTML, CSS, układ) | Tak, dobrze | — |
| Teksty na stronę | Tak, przy konkretnych danych o firmie | dane wejściowe od właściciela |
| Domena | Nie | zakup u rejestratora, płatność, konfiguracja |
| DNS | Nie (tylko wytłumaczy) | panel rejestratora, poprawne rekordy, czas propagacji |
| Hosting / chmura | Nie | konto, karta, konfiguracja S3/CDN lub serwera |
| Certyfikat SSL | Nie | wystawienie, podpięcie, pilnowanie odnowień |
| Wgranie plików i auto-publikacja zmian | Nie | repozytorium, proces deployu, uprawnienia |
| Działający formularz kontaktowy | Nie (tylko front) | zaplecze serwerowe, usługa mailowa, antyspam |
| Baner cookies zgodny z RODO | Częściowo (kod) | spięcie z analityką i test na żywej stronie |
| Analityka | Nie | konto, konfiguracja, tryb zgód |
| Optymalizacja obrazów, fontów, Core Web Vitals | Częściowo (porady) | pomiary i poprawki na realnym hostingu |
| Google Search Console | Nie | weryfikacja własności domeny, zgłoszenie mapy strony |
| Utrzymanie i monitoring | Nie | ktoś, kto reaguje, gdy coś przestanie działać |
Dwa „tak” na trzynaście wierszy. Oba prawdziwe i oba wartościowe — ale to jest właśnie te 10%.
Kiedy ChatGPT faktycznie wystarczy
Są sytuacje, w których odpowiedź brzmi: bierzcie chata i nie oglądajcie się na nic.
Jeśli jesteście techniczni albo chcecie się tacy stać — chat plus dobry tutorial to dziś najlepsza szkoła budowania stron, jaka kiedykolwiek istniała. Pojęcia, które kiedyś wymagały tygodni na forach, chat tłumaczy w minutę, na waszym własnym przykładzie, po polsku. Osoba, która przejdzie całą drogę z tego artykułu ręcznie — domena, DNS, hosting, deploy, formularz — wyjdzie z niej z umiejętnościami, za które firmy płacą. Jeżeli macie czas i sprawia wam to frajdę, to jest świetnie zainwestowane kilkanaście godzin.
Chat wystarczy też na projekty, które nie muszą „stać” produkcyjnie: strona-prototyp do pokazania wspólnikowi, jednorazowa strona wydarzenia na darmowym hostingu, wewnętrzna strona zespołu. Tam, gdzie nie ma klientów, formularzy i RODO, te 90% po prostu nie istnieje w pełnym wymiarze.
I wreszcie: nawet jeśli stronę robi za was ktoś inny, warto pogadać z chatem przed zamówieniem. Pomoże uporządkować, co ma być na stronie i jak opisać firmę — a to najlepsze dane wejściowe niezależnie od tego, czy wykonawcą będzie agencja, freelancer czy generator. Jak te drogi wypadają cenowo, rozpisaliśmy w tekście o tym, ile kosztuje strona internetowa dla firmy.
Sitario, czyli to samo AI — plus pozostałe 90%
Teraz jawnie o tym, dlaczego ten temat znamy od podszewki: Sitario robi dokładnie to, co „chat piszący kod strony”. Używamy AI do zaprojektowania układu i napisania treści pod konkretną firmę — z tych samych powodów, dla których ChatGPT robi to dobrze. Różnica jest w całej reszcie.
Za wygenerowanym kodem stoi u nas zautomatyzowana platforma, która wykonuje wszystkie punkty z tej tabeli, przy których wyżej stało „nie”: podpina domenę i DNS, stawia hosting z siecią CDN, wystawia i odnawia certyfikat SSL, uruchamia formularz kontaktowy z prawdziwym zapleczem i antyspamem, konfiguruje analitykę razem z banerem zgód, optymalizuje obrazy i fonty, publikuje stronę i pilnuje jej po starcie. Do zmian po uruchomieniu jest panel edycji — godziny otwarcia poprawiacie sami, bez maila do kogokolwiek.
Z perspektywy zamawiającego wygląda to tak: formularz na 10 minut zamiast rozmowy z chatem, podgląd gotowej strony do akceptacji — z gwarancją zwrotu pieniędzy, jeśli efekt wam nie odpowiada — a po akceptacji strona na waszej domenie, 249 zł z hostingiem na rok. Jeden przycisk zamiast trzydziestu zakładek konfiguracji, przez które przechodził właściciel firmy sprzątającej z Gdańska. Szczegóły całego procesu opisaliśmy na stronie głównej, a jeśli rozważacie też klasyczną drogę przez wykonawcę, porównanie znajdziecie w artykule strona od agencji czy generator AI.
Wracając do pytania z tytułu: tak, ChatGPT zrobi wam stronę internetową — w tych 10%, które są kodem i tekstem. I zrobi to dobrze. Pytanie, które warto sobie zadać przed pierwszym promptem, brzmi inaczej: kto zrobi pozostałe 90% i ile waszego czasu to pochłonie. Jeśli odpowiedź to „ja, z przyjemnością, chcę się nauczyć” — powodzenia, szczerze. Jeśli „nie ja, ja mam firmę do prowadzenia” — od tego są rozwiązania, które te 90% mają zautomatyzowane.