S Sitario
EN
Wszystkie artykuły

Co napisać na stronie firmowej: struktura, która zamienia odwiedziny w telefony

poradnik

Kafelka z Radomia siada wieczorem do gotowego szablonu strony. Projekt ładny, sekcje pouzupełniane przykładowym tekstem „Lorem ipsum”, trzeba tylko wpisać swoje. I tu się zacina. Bo co właściwie napisać o firmie, którą prowadzi się od dwunastu lat i która „po prostu układa płytki”? Kursor mruga w pustym polu, mija godzina, strona dalej pusta. Znasz to uczucie, jeśli kiedykolwiek próbowałeś opisać własną robotę.

Ten problem blokuje więcej stron niż brak pieniędzy czy czasu. Nie chodzi o to, że właściciel nie umie pisać. Chodzi o to, że o sobie pisze się najtrudniej: wszystko wydaje się albo oczywiste, albo przechwalanie. Ten poradnik daje Ci gotowy szkielet. Sekcja po sekcji, z przykładami, co wpisać w każde pole, żeby odwiedzający zamienił się w telefon albo formularz.

Dlaczego pisanie o sobie tak boli

Popatrz na to z boku. Płytkarz codziennie wchodzi na budowę i wie dokładnie, co zrobić. Ale poproś go, żeby napisał, dlaczego klient ma wybrać właśnie jego, i nagle wszystko brzmi banalnie. „Solidnie i terminowo”? Tak pisze każdy. „Z pasją”? Pusto. Więc kasuje, zaczyna od nowa, znowu kasuje. Projekt stoi tygodniami na jednym akapicie.

Sekret jest taki, że dobra treść firmowa nie opisuje Ciebie. Opisuje problem klienta i to, jak go rozwiązujesz. Klient szukający glazurnika nie chce czytać o Twojej pasji do rzemiosła. Chce wiedzieć, czy robisz łazienki w jego mieście, ile to mniej więcej kosztuje i czy inni byli zadowoleni. Przestaw się z „jaki jestem” na „co z tego ma klient”, a puste pole zacznie się wypełniać samo. Reszta tego tekstu to konkretne pytania, na które odpowiadasz w każdej sekcji.

Nagłówek: kto, co i gdzie zamiast sloganu

Pierwszy ekran to jedyne miejsce, które zobaczą wszyscy. Masz tu kilka sekund, żeby odwiedzający zrozumiał, że trafił dobrze. Dlatego nagłówek ma odpowiedzieć na trzy pytania naraz: kto jesteś, co robisz i gdzie działasz.

Porównaj dwie wersje. „Tworzymy przestrzenie, w których chce się żyć” brzmi ładnie i nie znaczy nic, bo pod ten slogan podpisze się developer, architekt i sklep z meblami. A teraz: „Układanie płytek i glazury, Radom i okolice, 12 lat na budowach”. Nudne? Może. Ale klient z niewykończoną łazienką w Radomiu od razu wie, że jest u siebie. Slogan buduje nastrój, konkret buduje telefon.

Pod nagłówkiem od razu daj numer telefonu, najlepiej klikalny, i jedno zdanie, co zrobić dalej. Nie każ nikomu szukać kontaktu w stopce. Więcej o tym, co jeszcze musi znaleźć się na stronie usługowej, piszemy w osobnym poradniku o stronie dla firmy usługowej.

Usługi: konkret zamiast „kompleksowych rozwiązań”

Sekcja usług to serce strony i jednocześnie miejsce, gdzie najczęściej ląduje korpo-bełkot. „Świadczymy kompleksowe usługi w zakresie prac wykończeniowych” to zdanie, które nie mówi klientowi nic. Nie wie, czy robisz sam gres na tarasie, czy również fugowanie i hydroizolację.

Zamiast tego wypisz usługi tak, jak klient je nazywa, kiedy szuka w Google. Nie „prace wykończeniowe”, tylko „układanie płytek”, „glazura w łazience”, „gres na taras”, „fugowanie epoksydowe”. Przy każdej dodaj dwa, trzy zdania konkretu: co obejmuje, ile mniej więcej trwa, na co zwrócić uwagę. Taki opis robi dwie rzeczy naraz. Klient rozumie zakres, a Google dostaje frazy, po których ludzie faktycznie szukają. Jeśli działasz w konkretnej branży, warto zajrzeć też do wpisu o tym, jak wygląda strona dopasowana do branży.

Nie musisz opisać wszystkiego, co potrafisz. Lepiej dobrze pokazać pięć głównych usług niż wymienić trzydzieści haseł, w których giną te, na których naprawdę zarabiasz.

O nas: trzy zdania, które budują zaufanie

Sekcja „o nas” to nie miejsce na firmową legendę od 1998 roku. Klient chce sprawdzić, czy stoi za tym prawdziwa osoba, która wie, co robi. Wystarczą trzy rzeczy: doświadczenie w liczbach, twarz i coś ludzkiego.

Doświadczenie w liczbach to nie „wieloletnie doświadczenie”, tylko „12 lat, ponad 400 wykończonych łazienek”. Twarz to prawdziwe zdjęcie Ciebie albo ekipy, nie mężczyzna w garniturze z banku zdjęć. A coś ludzkiego to jedno zdanie, które pokazuje podejście: „Nie zostawiam budowy w połowie i sprzątam po sobie”. Tyle. Trzy zdania konkretu robią dla zaufania więcej niż pół strony ogólników o misji i wartościach.

Cennik: dlaczego warto pokazać widełki mimo oporu

Tu zwykle zaczyna się spór. „Nie podam cen, bo każde zlecenie jest inne” albo „konkurencja podejrzy”. Rozumiem opór, ale spójrz na to oczami klienta. On i tak chce wiedzieć, czy Cię stać czy nie. Jeśli nie znajdzie żadnej wskazówki, zrobi jedno z dwóch: zadzwoni do kogoś, kto ceny podał, albo zadzwoni do Ciebie tylko po to, żeby zapytać o cenę, i zajmie Ci czas rozmową, z której nic nie wyniknie.

Nie musisz podawać sztywnego cennika. Wystarczą widełki albo cena „od”. „Układanie płytek od 90 zł za metr”, „metraż łazienki liczony indywidualnie”. To odsiewa klientów spoza Twojego przedziału, zanim zadzwonią, i buduje wrażenie, że nie masz nic do ukrycia. Jeśli zastanawiasz się, jak wyceniać samą stronę, mamy osobny wpis o tym, ile kosztuje strona dla firmy.

Wezwanie do działania: telefon czy formularz

Każda podstrona ma prowadzić do jednej akcji. Pytanie brzmi: telefon czy formularz? Odpowiedź zależy od tego, jak pilne jest zlecenie i jak klient woli się kontaktować.

Poniższa tabela pokazuje, kiedy co się sprawdza.

Sytuacja klientaLepszy kontaktDlaczego
Awaria, presja czasuTelefon klikalnyKlient chce rozmawiać teraz, nie czekać na odpowiedź
Wycena remontu, planowanieFormularzMoże opisać zakres, dodać zdjęcie, wysłać wieczorem
Klient nieśmiały, woli pisaćFormularz albo e-mailNie każdy lubi dzwonić do obcej firmy
Prosta usługa, szybka decyzjaTelefonJedno pytanie i termin ustalony

Najlepiej daj obie opcje, ale wyróżnij tę, która pasuje do Twojej roboty. Hydraulik od awarii stawia na telefon. Firma remontowa planująca zlecenia z wyprzedzeniem stawia na formularz, w którym klient opisze, co ma do zrobienia.

Czego nie pisać

Na koniec lista rzeczy, które psują nawet dobrze pomyślaną stronę. Warto ją przejrzeć przed publikacją.

  • Korpo-mowa. „Synergia”, „kompleksowe rozwiązania szyte na miarę”, „dostarczamy wartość”. Klient szukający glazurnika nie mówi tym językiem i Ty też nie musisz.
  • Ściana tekstu. Pięć akapitów bez nagłówka i bez przerwy nikt nie czyta. Krótkie sekcje, pogrubienia, listy tam, gdzie coś wyliczasz.
  • Obietnice bez pokrycia. „Najlepsi w regionie”, „numer jeden na rynku”. Bez dowodu to tylko słowa, a klient to wyczuwa. Zamiast tego pokaż opinie i realizacje, niech mówią za Ciebie.
  • Pisanie o sobie zamiast o kliencie. Jeśli w akapicie pięć razy pada „my” i ani razu „Ty”, przepisz go.

Jeśli myślisz o tym, żeby całość zlecić sztucznej inteligencji, warto najpierw przeczytać, czy ChatGPT zrobi stronę internetową i gdzie taki tekst zwykle kuleje.

Kiedy nie chce Ci się tego pisać samemu

Uczciwie: nawet z tym szkieletem napisanie dobrej treści zajmuje wieczór albo dwa, a wielu właścicieli po prostu tego nie lubi i nie musi. W modelu done-for-you opisujesz firmę w formularzu własnymi słowami, a gotową stronę z tekstami, sekcjami i zdjęciami oglądasz mniej więcej w godzinę. W Sitario płacisz dopiero, kiedy zobaczysz efekt, strona firmowa kosztuje 249 zł z pierwszym rokiem hostingu, a domena i kod zostają Twoje. Jeśli tekst wyjdzie nie po Twojej myśli, poprawiasz go w edytorze albo prosisz asystenta, żeby napisał inaczej.

Ale nawet jeśli robisz stronę sam albo z generatora, ten szkielet się nie zmienia. Nagłówek z konkretem, usługi nazwane po ludzku, trzy zdania o sobie, widełki cen i jasne wezwanie do działania. To struktura, która zamienia przypadkowe odwiedziny w telefon, a o to w tym wszystkim chodzi.