Case study: strona dla firmy meblarskiej — 50 minut od formularza do podglądu
Na stronie z realizacjami piszemy, że od wypełnienia formularza do gotowego podglądu meblowe-biuro.pl minęło 50 minut. To zdanie łatwo przeczytać i przejść dalej — więc w tym tekście rozkładamy je na części. Co dokładnie trzeba było wpisać, co system zrobił sam, gdzie człowiek podjął decyzję, a co doszło już po starcie. Bez skrótów i bez marketingowego zaokrąglania.
Punkt wyjścia: firma, która ma robotę, ale nie ma strony ofertowej
Bohaterem jest toruński producent mebli biurowych na wymiar — biurka, zabudowy gabinetowe, recepcje. Firma z realnymi realizacjami, opiniami w Google i pełnym kalendarzem montaży. Czyli dokładnie ten typ biznesu, który stronę odkłada latami, bo „klienci i tak przychodzą z polecenia”.
Problem z poleceniami jest taki, że nie skalują się i nie zostawiają śladu. Klient, który dostał namiar od znajomego, i tak najpierw wpisze firmę w Google — a jeśli znajdzie tylko wizytówkę z trzema zdjęciami, część zaufania ucieka. O tym, dlaczego sama wizytówka to za mało, pisaliśmy osobno.
Co poszło do formularza
Zamówienie złożone zostało przez ten sam formularz, który wypełnia każdy klient — bez żadnej furtki bocznej. W praktyce wpisanie danych zajęło kilkanaście minut:
- nazwa i branża — meble biurowe na wymiar, obszar działania: Toruń i okolice,
- opis firmy — kilka zdań o tym, co firma robi i czym się wyróżnia (pomiar u klienta, projekt, produkcja, montaż),
- lista usług — biurka, zabudowy gabinetowe, recepcje, lady,
- wizytówka Google — przypięta z wyszukiwarki w formularzu, żeby strona mogła pokazać prawdziwe opinie klientów i mapę dojazdu,
- podstrony — oferta i realizacje,
- formularz kontaktowy — z możliwością załączania plików, bo w tej branży klient często od razu wysyła rzut pomieszczenia albo zdjęcie inspiracji.
I to w zasadzie tyle. Żadnych spotkań, briefów na dwadzieścia stron, moodboardów.
Co system zrobił sam — te 50 minut
Po opłaceniu zamówienia wystartowała generacja i tu zaczyna się część, której nie widać z zewnątrz. W ciągu 50 minut powstało kolejno:
Projekt graficzny pod branżę. Paleta kolorów dobrana do charakteru firmy meblarskiej — a nie uniwersalny szablon, w który wklejono logo. Ikony na stronie są rysowane pod branżę: nie ma tu gotowego zestawu z biblioteki, który spotkasz na tysiącu innych stron.
Treści. Teksty sekcji, opisy usług, sekcja „Standardy, których się trzymamy”, opis procesu współpracy od pomiaru po montaż i FAQ z pytaniami, które klienci firm meblarskich naprawdę zadają — o czas realizacji, wycenę, materiały. Napisane po polsku, a nie przetłumaczone z angielskiego szablonu. Więcej o tym, co w ogóle powinno znaleźć się na stronie firmowej, przeczytasz tutaj.
Opinie z Google na stronie. Dzięki przypiętej wizytówce strona pokazuje prawdziwe opinie klientów — z nazwiskami i ocenami, tak jak wystawili je w Google. To nie są testimoniale wymyślone na potrzeby strony; dlaczego to ważne, opisaliśmy osobno.
Formularz zapytania o wycenę. Z załącznikami — klient może od razu dodać zdjęcia albo wymiary pomieszczenia. Zapytania trafiają prosto na skrzynkę firmy. O tym, jak powinien wyglądać formularz, który faktycznie przynosi zapytania, też już pisaliśmy.
Cała techniczna reszta. Własna domena, certyfikat SSL, mapa dojazdu, polityka prywatności, dane strukturalne dla Google, sitemap. Strona jest statyczna i serwowana z CDN, więc ładuje się szybko — dlaczego to ma znaczenie dla Google i dla klientów, to temat na osobny tekst, który też już mamy.
Podgląd, poprawki i akceptacja
Po generacji strona nie idzie od razu w świat. Najpierw jest podgląd: klikalna, kompletna strona pod tymczasowym adresem. Na tym etapie można zgłosić poprawki — zmiany opisuje się zwykłym językiem („zmień zdjęcie w nagłówku”, „dodaj informację o dojeździe poza Toruń”), a system je wprowadza. Dopiero akceptacja podglądu uruchamia stronę na docelowej domenie. A jeśli gotowa strona nie przypadnie Ci do gustu i jej nie zaakceptujesz — zwracamy pieniądze.
W przypadku meblowe-biuro.pl podgląd był gotowy po 50 minutach od wysłania formularza. Uruchomienie na własnej domenie to kwestia przekierowania DNS — czyli od zera do działającej strony na własnym adresie minął niecały dzień, z czego praca człowieka zajęła kwadrans.
Co doszło po starcie
Strona nie zamarzła w dniu uruchomienia — i to jest część, którą łatwo przeoczyć przy porównywaniu ofert. Po starcie, już z poziomu panelu:
- do podstrony realizacji trafiły prawdziwe zdjęcia wykonanych projektów — wgrane przez panel, bez dotykania kodu,
- treści można edytować edytorem wizualnym — klikasz element na stronie i piszesz, jak dokładnie to działa, pokazujemy tutaj,
- adres kontakt@meblowe-biuro.pl przekierowuje pocztę na prywatną skrzynkę firmy, więc na stronie nie świeci się żaden prywatny adres z wp.pl czy gmaila.
Co z tego wynika
Nie chodzi o to, że 50 minut to rekord do pobicia. Chodzi o proporcje: w klasycznym procesie z agencją sam brief potrafi zająć więcej niż tutaj cała produkcja, a rachunek kończy się zwykle w okolicach kilku tysięcy złotych. Tu koszt to cena pakietu, a czas firmy — kilkanaście minut przy formularzu i jedna decyzja przy podglądzie.
Efekt możesz obejrzeć sam: meblowe-biuro.pl działa na żywo, razem z pozostałymi realizacjami. A jeśli Twoja firma też odkłada stronę „na spokojniejszy moment” — formularz jest tutaj. Wypełnienie zajmie Ci mniej więcej tyle, co przeczytanie tego tekstu.