S Sitario
EN
Wszystkie artykuły

Strona dla gabinetu weterynaryjnego: co sprawdza właściciel psa o drugiej w nocy

poradnik

Druga w nocy. Beagle zjadł coś z chodnika i od godziny wymiotuje. Właściciel siedzi na podłodze w przedpokoju, jedną ręką głaszcze psa, drugą wpisuje w telefon „weterynarz całodobowo Radom”. Nie czyta o misji lecznicy i nie ogląda zdjęć poczekalni. Szuka trzech rzeczy: czy ktoś teraz odbiera, gdzie to jest i czy ma dzwonić przed przyjazdem.

Tydzień później inna osoba, w zupełnie innym nastroju, wpisuje „przychodnia weterynaryjna Radom opinie”. Przygarnęła kotkę ze schroniska i wybiera lecznicę na najbliższe kilkanaście lat. Ta osoba czyta wszystko: kto operuje, czy jest USG, jak wygląda pierwsza wizyta, ile kosztuje sterylizacja. Jedna strona musi obsłużyć oba te tryby, choć potrzebują czegoś zupełnie innego.

Panika i spokojny wybór to dwa różne czytania

W trybie nagłym liczy się pierwszy ekran telefonu, bez przewijania. Ma tam być nazwa, miasto, godziny dziś, klikalny numer i jedno zdanie o tym, co robić w nagłym przypadku. Człowiek w stresie nie szuka zakładki „Kontakt”, tylko czegoś, w co można stuknąć palcem.

W trybie spokojnym czytelnik przegląda podstrony, porównuje dwie lecznice i szuka powodu, żeby wybrać właśnie Was. Tu wygrywa konkret: nazwiska, sprzęt, zakres zabiegów, zdjęcia z gabinetu, opinie. Te dwa tryby nie kłócą się ze sobą, jeśli strona ma jasną hierarchię: góra dla pilnych, głębiej treść dla czytających.

Godziny przyjęć i telefon, czyli dwie najważniejsze linijki

Najczęstszy błąd na stronach lecznic to godziny wrzucone jako zdjęcie tabliczki z drzwi. Google takiego obrazka nie przeczyta, a na małym ekranie trzeba go powiększać dwoma palcami. Godziny mają być tekstem, w tabeli, z osobnym wierszem na sobotę i niedzielę.

DzieńPrzyjęciaUwagi
Poniedziałek do piątek9:00 do 19:00Wizyty planowe po telefonie
Sobota9:00 do 14:00Bez zapisów, kolejność zgłoszeń
Niedziela i świętadyżur 10:00 do 12:00Wyłącznie nagłe przypadki
Poza godzinamibrak dyżuruNajbliższa całodobowa: adres i numer

Ostatni wiersz bywa pomijany, a jest wart najwięcej. Jeśli nie prowadzicie nocnych dyżurów, napiszcie to wprost i podajcie, gdzie w takim razie jechać. Właściciel zwierzaka o drugiej w nocy zapamięta lecznicę, która pomogła mu bez odbierania telefonu, i przyjdzie do niej rano ze szczepieniem. Numer telefonu ma być klikalny na każdej podstronie, najlepiej przyklejony na dole ekranu w wersji mobilnej. Adres z linkiem do map, nie sam tekst.

Zakres napisany językiem właściciela, nie kartoteki

„Profilaktyka i lecznictwo zwierząt towarzyszących” to zdanie z pieczątki. Człowiek wpisuje w wyszukiwarkę „czipowanie psa cena”, „usg brzucha kot” albo „weterynarz królik”. Rozpiszcie więc to, co robicie, słowami, których używają ludzie:

  • szczepienia, odrobaczanie, czipowanie i paszporty przed wyjazdem,
  • interna: badania krwi na miejscu, USG, RTG, kardiologia,
  • chirurgia miękka i ortopedia, sterylizacja i kastracja,
  • stomatologia, czyli usuwanie kamienia i ekstrakcje w znieczuleniu,
  • gryzonie, króliki, fretki i gady, jeśli faktycznie je przyjmujecie,
  • eutanazja i pomoc w decyzji, opisana spokojnie i z szacunkiem.

Ostatni punkt wielu lecznic nie umieszcza na stronie z obawy przed przygnębiającym wrażeniem. Tymczasem ktoś, kto szuka tego wieczorem, jest w najgorszym dniu od lat i potrzebuje wiedzieć, jak to u Was wygląda, czy można zostać przy zwierzęciu, czy przyjeżdżacie do domu. To jest opieka, nie marketing.

Jeśli któraś z usług ma realny popyt w wyszukiwarce, zasługuje na własną podstronę zamiast jednego punktu na liście. Podstrona o USG z opisem, kiedy badanie ma sens i ile trwa, wypozycjonuje się na frazę z nazwą miasta, czego strona główna nigdy nie zrobi.

Zespół z imionami, bo zaufanie jest osobiste

Ludzie przywiązują się do konkretnego lekarza, nie do szyldu. Trzy krótkie sylwetki z imieniem, nazwiskiem, zdjęciem i jednym zdaniem o specjalizacji („interna i kardiologia”, „chirurgia ortopedyczna”, „zwierzęta egzotyczne”) działają lepiej niż akapit o wykwalifikowanej kadrze.

Zdjęcia róbcie w gabinecie, przy pracy, ze zwierzęciem, a nie w studiu na białym tle. Właściciel ma zobaczyć osobę, która za tydzień pochyli się nad jego kotem. Warto pokazać też recepcję i poczekalnię, bo to redukuje niepokój przed pierwszą wizytą, zwłaszcza u osób, które przeprowadziły się z innego miasta. Podobne zasady opisaliśmy szerzej we wpisie o stronie dla gabinetu i praktyki.

Cennik albo widełki zamiast „zapraszamy po wycenę”

Milczenie o cenach nie chroni przed porównywaniem, tylko przenosi je do telefonu. Recepcja odbiera dziesięć rozmów dziennie z pytaniem „ile kosztuje szczepienie”, zamiast obsługiwać ludzi przy okienku.

Nie musicie publikować pełnego cennika zabiegów. Wystarczą widełki dla kilku najczęstszych pozycji i jedno zdanie wyjaśniające, od czego zależy kwota:

UsługaJak to podaćCo dopisać obok
Wizyta kontrolnajedna kwotaczas trwania wizyty
Szczepieniekwota za dawkęco zawiera, czy z przeglądem
Sterylizacjawidełki według wagiznieczulenie, szwy, kontrola
USGjedna kwotaczy z opisem i kiedy wynik

Liczby wstawcie własne, bo ceny w Płocku i w Warszawie różnią się realnie. Ważne, żeby przy widełkach padło zdanie w rodzaju „ostateczna kwota zależy od wagi zwierzęcia i wybranego znieczulenia, podajemy ją przed zabiegiem”. To zdanie zdejmuje obawę, że rachunek okaże się dwa razy wyższy niż zapowiedź.

Dojazd, parking i pierwsza wizyta ze zestresowanym zwierzęciem

Kot w transporterze, pies, który boi się samochodu, i właściciel krążący po osiedlu w poszukiwaniu miejsca do zaparkowania. Opiszcie dojazd tak, jak tłumaczylibyście go znajomemu: wjazd od podwórka, parking na trzy auta przed wejściem, wejście bez schodów, poczekalnia z osobnym kątem dla kotów.

Krótki opis pierwszej wizyty też zdejmuje napięcie. Trzy zdania o tym, że warto przyjechać kwadrans wcześniej, zabrać książeczkę zdrowia i nie karmić zwierzęcia przed badaniem krwi, oszczędzą Wam połowy rozmów telefonicznych.

Frazy z nazwą miasta, opinie i blog z realnych pytań

W tej branży prawie każde wyszukiwanie ma w sobie lokalizację albo gatunek: „weterynarz Piaseczno”, „lecznica dla królików Kraków”, „całodobowy weterynarz blisko mnie”. Wizytówka Google i strona muszą mówić to samo: ta sama nazwa, ten sam adres, ten sam numer. Rozpisaliśmy to w poradniku o lokalnym SEO dla małej firmy, a sposoby na zbieranie ocen w tekście o tym, jak zdobyć więcej opinii Google.

Blog w lecznicy weterynaryjnej ma przewagę, jakiej nie ma prawie żadna inna branża usługowa: właściciele zwierząt szukają odpowiedzi codziennie. Kleszcz u psa, kot nie je od dwóch dni, kiedy sterylizować sukę, czy karma bezzbożowa ma sens. Krótki tekst na każde takie pytanie sprowadza ludzi z całej okolicy, a część z nich zostaje pacjentami. Jak wybierać tematy, opisaliśmy we wpisie o tym, o czym pisać na blogu firmowym.

Jak zrobić taką stronę bez trzymiesięcznego projektu

W Sitario opisujecie lecznicę w formularzu (zakres, godziny, zespół, miasto), a gotową stronę oglądacie mniej więcej w godzinę. Płacicie dopiero, gdy ją zobaczycie, z gwarancją zwrotu. Pakiet Start kosztuje 249 zł jednorazowo razem z pierwszym rokiem hostingu, certyfikatem i formularzem kontaktowym, a odnowienie od drugiego roku zaczyna się od 149 zł rocznie. Domena rejestruje się na Wasze dane, kod strony jest Wasz, więc odejście od nas nie oznacza zaczynania od zera.

Po starcie strona pracuje dalej. Zapytania z formularza lecą na Waszą skrzynkę i do panelu, a system podpowiada tematy wpisów na podstawie tego, czego ludzie faktycznie szukają w Waszej okolicy, i raz w tygodniu streszcza po ludzku, co z tego wyszło. Bez logowania do narzędzi analitycznych i bez łatania wtyczek, bo strona jest statyczna i nie ma czego łatać technicznie.

Dla kogo to NIE jest

Jeśli prowadzicie sieć klinik z własnym systemem rezerwacji online, kartoteką pacjenta, logowaniem dla właścicieli i sklepem z karmą, potrzebujecie dedykowanego wdrożenia z integracją do systemu gabinetowego. Nasza strona tego nie zastąpi i nie będziemy udawać, że zastąpi.

To samo dotyczy lecznic, które chcą prowadzić sprzedaż leków przez internet albo rezerwację terminów wprost w kalendarzu lekarza. Wtedy stroną wizerunkową warto się zająć osobno, a system rezerwacyjny podpiąć jako zewnętrzne narzędzie.

Co zrobić w tym tygodniu

Sprawdźcie własną stronę na telefonie, trzymając go w jednej ręce. Czy widać numer bez przewijania? Czy godziny są tekstem? Czy da się w trzy sekundy ustalić, co robić w niedzielę o 22:00? Jeśli którakolwiek odpowiedź brzmi „nie”, macie gotową listę poprawek na najbliższy wieczór, a resztę można dopisywać spokojnie, wpis po wpisie.