Jak przenieść stronę do innego wykonawcy i nie stracić przy tym firmy
Wchodzisz na własną stronę i myślisz to samo, co od pół roku: pora to zmienić. Wykonawca odpisuje na maile po tygodniu, poprawka cennika kosztuje sto pięćdziesiąt złotych i czeka w kolejce dwa tygodnie, a faktura za „opiekę” przychodzi punktualnie co miesiąc. Masz już na oku kogoś innego. I wtedy pojawia się myśl, która zatrzymuje w tym miejscu połowę właścicieli firm: a jeśli stracę przy tym domenę, teksty i wszystko, co strona przez trzy lata wypracowała w Google?
Ten strach nie jest bezpodstawny, tylko źle zaadresowany. Przeprowadzka rzadko rozbija się o technikę. Kończy się źle wtedy, gdy ktoś wypowiada umowę w poniedziałek, nie mając w ręku ani dostępu do domeny, ani kopii treści. Poniżej rozpisuję kolejność, w której nic nie ginie: co sprawdzić, co zebrać, kiedy wypowiadać i jak zrobić to tak, żeby strona nie zniknęła na tydzień.
Krok zero: sprawdź, na kogo zarejestrowana jest domena
Zanim napiszesz do kogokolwiek jedno zdanie o odejściu, wejdź na wyszukiwarkę WHOIS swojego rejestratora (dla domen .pl jest to dns.pl) i wpisz swój adres. Interesuje Cię pole abonenta, czyli właściciela.
Możliwe są trzy odpowiedzi. Widzisz dane swojej firmy i jesteś w komfortowej sytuacji, bo domena jest Twoja, a wykonawca co najwyżej nią administruje. Widzisz dane wykonawcy i to sygnał alarmowy: technicznie to on jest właścicielem adresu, pod którym klienci Cię znają. Albo widzisz komunikat o danych ukrytych ze względu na ochronę danych osobowych, co przy osobach fizycznych jest normą. Wtedy poproś rejestratora o potwierdzenie abonenta na podstawie swojej faktury.
Wynik decyduje o całej reszcie. Jeśli domena jest Twoja, przeprowadzka to logistyka. Jeśli nie jest, najpierw czeka Cię negocjacja. Więcej o własności adresu napisałem we wpisie o tym, jak wybrać domenę dla firmy.
Co naprawdę jest Twoje, a co tylko tak wygląda
Właściciele firm zwykle zakładają, że skoro płacili, to mają wszystko. Podział bywa mniej oczywisty i warto go znać przed rozmową.
| Element | Kto powinien być właścicielem | Gdzie to sprawdzisz |
|---|---|---|
| Domena | Ty, jako abonent | WHOIS rejestratora |
| Teksty i zdjęcia zamówione u wykonawcy | zależnie od umowy | zapisy w umowie lub na fakturze |
| Kod i szablon strony | wykonawca albo autor szablonu | licencja motywu |
| Analytics i Search Console | Ty, jako administrator | ustawienia uprawnień |
| Wizytówka Google | Ty | panel Profilu Firmy |
| Skrzynki e-mail i ich zawartość | Ty | konfiguracja poczty |
| Hosting i serwer | wykonawca, i to w porządku | faktura |
Dwa wiersze z tej tabeli generują większość awantur. Prawa do treści: jeśli w umowie nie ma słowa o ich przeniesieniu, wykonawca może uznać napisane przez siebie teksty za swoje. Szablon: gotowy motyw na licencji jednostanowiskowej nie jedzie z Tobą do nowej firmy. Oba problemy rozwiązuje się zwykle tak samo, czyli pisząc treści od nowa, co i tak wychodzi stronie na dobre.
Zbierz to, zanim cokolwiek wypowiesz
Współpraca, która jeszcze trwa, jest lepszym momentem na proszenie o dostępy niż wypowiedziana. Nie chodzi o podstęp, tylko o kolejność: najpierw kompletujesz swoje rzeczy, potem informujesz o decyzji.
- Kod authinfo do domeny (przy .pl to on umożliwia przeniesienie do innego rejestratora).
- Pełna kopia strony: pliki, eksport bazy albo paczka ZIP ze źródłami.
- Oryginały zdjęć i logo w wersjach źródłowych.
- Lista adresów wszystkich podstron, czyli mapa witryny (
twojadomena.pl/sitemap.xml). - Uprawnienia administratora w Analytics i Search Console przypisane do Twojego prywatnego adresu e-mail, nie do skrzynki na firmowej domenie.
- Rola właściciela wizytówki Google przeniesiona na Twoje konto.
- Zrzut ekranu całej strefy DNS, łącznie z rekordami poczty.
- Kopia poczty, jeśli skrzynki stoją u wykonawcy.
Lista wygląda na długą, ale zebranie jej to jedno popołudnie. Bez niej przeprowadzka rozciąga się na miesiąc pisania maili do kogoś, kto stracił motywację, żeby Ci pomagać.
Kolejność, w której nic nie znika
Zasada jest jedna: stara strona pracuje do ostatniej chwili, a przełączenie następuje dopiero wtedy, gdy nowa jest gotowa i sprawdzona.
- Sprawdź WHOIS i skompletuj listę powyżej.
- Zbuduj nową stronę na adresie tymczasowym i obejrzyj ją na spokojnie, na telefonie też.
- Spisz rekordy DNS starej strefy, zwłaszcza MX, SPF, DKIM i weryfikacje.
- Obniż TTL do 300 sekund na dobę przed przełączeniem, żeby zmiana rozeszła się szybciej.
- Przełącz rekordy A i CNAME na nowy serwer. Poczty na tym etapie nie ruszasz.
- Odczekaj 24 do 48 godzin, sprawdź stronę z kilku urządzeń, przetestuj formularz.
- Dopiero teraz wypowiedz starą umowę, z zachowaniem okresu wypowiedzenia.
Punkt siódmy bywa kosztowny (zapłacisz miesiąc lub dwa za coś, czego już nie używasz) i jest tego wart. Kilkaset złotych to tanio wobec sytuacji, w której strona znika w środku sezonu, bo wypowiedzenie minęło wcześniej niż nowa wersja była gotowa.
Przekierowania 301 i pozycje w Google
Tu narosło najwięcej mitów, więc uprośćmy. Jeśli nowa strona ma te same adresy podstron co stara (/uslugi/, /kontakt/), Google praktycznie nie zauważy przeprowadzki: robot zobaczy znane adresy z nową treścią i zaktualizuje sobie kopię. Pozycje potrafią się wtedy nie ruszyć wcale.
Jeśli adresy się zmieniają, każdemu staremu trzeba wskazać nowy odpowiednik przekierowaniem 301. To przekierowanie trwałe, przekazujące dalej wypracowaną wartość linków. Bez niego zbierane latami odnośniki prowadzą w pustkę, a Google przez kilka tygodni pokazuje stronę błędu zamiast Twojej oferty. Poproś nowego wykonawcę o mapę przekierowań i sprawdź w niej trzy adresy: stronę główną, najczęściej odwiedzaną podstronę usługi i kontakt.
Realny horyzont: przy zachowanych adresach zwykle nic się nie dzieje, przy zmienionych z porządnymi przekierowaniami widać wahania przez dwa do sześciu tygodni, a bez przekierowań spadki ciągną się miesiącami. Po przełączeniu zgłoś nową mapę witryny w Search Console.
Poczta na domenie, czyli miejsce, w którym najczęściej się sypie
Scenariusz powtarza się co do joty. Ktoś przenosi stronę, wszystko działa, a po trzech dniach dzwoni klient z pytaniem, dlaczego oferta wróciła jako niedostarczona. Powód bywa zawsze ten sam: przy zmianie serwerów DNS ktoś przepisał rekordy strony, a zapomniał o pocztowych.
Rekordy MX kierują pocztę do dostawcy skrzynek, a SPF, DKIM i DMARC decydują o tym, czy Twoje wiadomości wpadną do skrzynki odbiorczej, czy do spamu. Żyją w tej samej strefie DNS co strona, więc podróżują razem z nią. Zrób zrzut ekranu całej strefy i przepisz ją rekord po rekordzie. Jeśli skrzynki stały u starego wykonawcy, przeprowadzka poczty to osobny projekt do zrobienia przed stroną. Szerzej opisałem to we wpisie o poczcie firmowej na własnej domenie.
Co robić, gdy wykonawca nie chce oddać
Zdarza się i ma zwykle jedno z dwóch podłoży: nieuregulowane faktury albo domena zarejestrowana na wykonawcę. Pierwsze rozwiązuje przelew, choćby przez zaciśnięte zęby. Drugie jest trudniejsze, bo abonent domeny pozostaje abonentem, nawet jeśli to Ty zawsze za nią płaciłeś.
Zacznij od spokojnego pisma z prośbą o przeniesienie abonamentu, załączając faktury potwierdzające, kto finansował adres. Zwykle to wystarcza, bo przeciąganie liny nikomu się nie opłaca. Jeśli nie, policz realną wartość tej domeny: przy firmie lokalnej start na nowym adresie kosztuje kilka miesięcy pracy nad widocznością, ale przy adresie wydrukowanym na aucie i pieczątce rachunek wygląda inaczej i sprawę warto oddać prawnikowi.
Jak zabezpieczyć się przy zamawianiu następnej strony
Cała ta układanka bierze się z jednego: ze strony, którą trzyma ktoś inny. Przy kolejnym zamówieniu zapytaj więc o trzy rzeczy, zanim zapłacisz. Na kogo rejestrowana jest domena. Czy w każdej chwili pobierzesz kompletne źródła. Co stanie się z domeną, plikami i pocztą w dniu, w którym postanowisz odejść.
U nas w Sitario odpowiedzi wyglądają tak. Domena jest rejestrowana na Twoje dane od pierwszego dnia, także gdy kupujesz ją przez nasz formularz. Źródła strony pobierzesz w panelu kiedy chcesz, bez pytania nikogo o zgodę. Jeśli usuniesz stronę, strefa DNS razem z rekordami poczty działa jeszcze 30 dni i przez ten sam czas możesz pobrać paczkę ZIP, więc masz spokojne okno na przeprowadzkę. Sama strona to 249 zł jednorazowo z pierwszym rokiem hostingu, odnowienie od drugiego roku 149 zł rocznie.
Kiedy to nie jest adres dla Ciebie. Jeśli uciekasz od wykonawcy dlatego, że potrzebujesz sklepu z magazynem, rezerwacji z płatnościami albo integracji z własnym oprogramowaniem, model done-for-you Cię nie obsłuży. To samo, jeśli zależy Ci na przeniesieniu starej strony jeden do jednego, bo my budujemy nową na Twoich informacjach, a nie kopiujemy poprzedniej.
Krótkie podsumowanie
Przeprowadzka strony do innego wykonawcy jest do zrobienia w tydzień i najczęściej kończy się dobrze. Sprawdź WHOIS, zbierz dostępy przy trwającej jeszcze współpracy, przełącz DNS dopiero wtedy, gdy nowa strona jest gotowa, i pilnuj rekordów pocztowych z osobna. Wypowiedzenie zostaw na koniec.
Jeśli po drodze zorientujesz się, że nie wiesz, za co płacisz w tych fakturach, zajrzyj do tekstu, w którym rozkładam hosting, domenę, SSL i DNS na czynniki pierwsze. A jeśli problemem okaże się nie wykonawca, tylko sama strona, sprawdź najpierw, kiedy przebudować stronę firmową.