S Sitario
EN
Wszystkie artykuły

Konkurencja jest wyżej w Google. Co z tym zrobić bez wydawania fortuny

seoporadnik

Wpisujesz w telefon swoją usługę i nazwę miasta. Nad Tobą wisi firma z sąsiedniej ulicy, założona trzy lata po Twojej, ze zdjęciami z darmowego banku i bez cennika. Ty robisz to od dwunastu lat i masz stałych klientów, a Google i tak stawia ich wyżej. To jest ten moment, w którym właściciel małej firmy albo macha ręką, albo odbiera telefon od agencji obiecującej pierwsze miejsce za trzy tysiące miesięcznie.

Obie reakcje przychodzą za szybko. Wyszukiwarka nie ocenia, kto jest lepszym fachowcem, bo nie ma jak tego sprawdzić. Ocenia, kto pełniej odpowiada na wpisane pytanie i ma na to więcej widocznych dowodów. Dowody zbiera się samemu i przeważnie za darmo. Poniżej: jak upewnić się, że naprawdę jesteś niżej, jak w pół godziny rozebrać konkurenta na części i które luki da się zająć w tydzień.

Najpierw sprawdź, czy to nie złudzenie

Wyniki, które widzisz Ty, i wyniki, które widzi Twój przyszły klient, to dwie różne strony. Google dokłada do nich Twoją lokalizację z dokładnością do dzielnicy, historię wyszukiwań i fakt, że we własną stronę klikałeś przez ostatni rok kilkaset razy. Tryb incognito wycina historię, ale lokalizacji nie wyłącza.

Liczba, która nie kłamie, siedzi w Google Search Console, w raporcie Skuteczność. Kolumna „Średnia pozycja” przy konkretnym zapytaniu to uśredniona pozycja z realnych wyświetleń u realnych ludzi. Jeżeli w Twoim telefonie jesteś ósmy, a tam średnia wynosi 4,2, sprawa wygląda inaczej, niż myślałeś przy porannej kawie.

Sprawdź też, czy porównujecie się na tej samej frazie. Twoja strona może przegrywać na „hydraulik Piaseczno”, a wygrywać na „awaria hydrauliczna Piaseczno” i „wymiana pieca Piaseczno”, które razem dają więcej telefonów. Bywa i tak, że nie ma Cię w wynikach w ogóle, i wtedy problem leży gdzie indziej: opisałem go w tekście o tym, dlaczego strony nie ma w Google.

Cztery powody, dla których on jest wyżej

Przewaga konkurenta prawie nigdy nie bierze się z jednej rzeczy. Zwykle to kombinacja czterech, z których każda ma inny czas nadrabiania.

Powód przewagiJak to sprawdziszIle trwa nadrobienie
Dłuższy staż w GoogleData pierwszych wpisów na ich blogu, archiwum stopki, wiek wizytówkiNie nadrobisz, obchodzisz bokiem
Więcej treści pod konkretne pytaniaWpisz site:ichdomena.pl i policz podstrony2-4 miesiące regularnego pisania
Więcej i świeższych opiniiWizytówka: liczba opinii i data ostatniej4-8 tygodni przy zwykłym obłożeniu
Więcej linków z lokalnego otoczeniaWpisz nazwę ich firmy w cudzysłowie i zobacz, kto o niej pisze3-6 miesięcy, powoli i trwale

Staż domeny jest jedynym punktem, którego nie przeskoczysz. Reszta to praca, którą wykonasz sam albo zleci ją systemowi.

Rozbierz konkurenta w pół godziny

Nie potrzebujesz płatnych narzędzi ani abonamentu za 400 zł miesięcznie. Wystarczy przeglądarka, kartka i trzydzieści minut bez telefonu.

  1. Wpisz w Google site: i ich domenę bez spacji. Zobaczysz, ile mają podstron. Trzy to wizytówka. Dwadzieścia pięć to firma, która świadomie pisze pod wyszukiwania.
  2. Przejrzyj tytuły tych podstron. Wypisz każdą usługę i każdą miejscowość opisaną osobno. To ich mapa fraz, podana za darmo.
  3. Otwórz ich wizytówkę Google. Zanotuj ocenę, liczbę opinii, datę ostatniej i to, czy odpowiadają na komentarze.
  4. Wejdź na ich stronę z telefonu i policz do trzech, zanim się załaduje. Sprawdź, czy numer jest klikalny.
  5. Wpisz w Google ich nazwę w cudzysłowie. Zobaczysz portale lokalne, katalogi i partnerów, którzy o nich wspominają. To gotowa lista miejsc, w których Ciebie brakuje.

Po takim przeglądzie zwykle wychodzi to samo: konkurent nie jest lepszy, tylko obecny w większej liczbie miejsc naraz. Obecność jest do skopiowania.

Czego kopiować nie wolno

Struktura jest do podpatrzenia. Skoro konkurent ma osobną podstronę o wymianie pieca i to działa, Ty też możesz mieć swoją. Zdania są nie do ruszenia, bo przepisane teksty szkodzą na trzy sposoby naraz: Google widzi dwie strony mówiące to samo i wybiera starszą, klient sprawdzający trzy firmy pod rząd czyta u Ciebie akapit widziany minutę wcześniej, a prawo autorskie potrafi się przypomnieć wezwaniem do zapłaty. Twoja przewaga leży w tym, czego oni nie napisali: jakich marek pieców nie warto ruszać, dlaczego w starym budownictwie robi się to inaczej.

Luki, które konkurent Ci zostawił

Wróć do listy z punktu drugiego i zaznacz wszystko, czego na niej nie ma, a Ty to robisz. Prawie zawsze coś zostaje, bo nikt nie opisuje całej swojej oferty.

Salon z trzema fotelami w Ursusie przegrywał na „fryzjer Ursus” z salonem, który miał stronę od siedmiu lat. Wygrał na „koloryzacja siwych włosów Ursus”, „strzyżenie dziecka pierwszy raz” i „fryzjer w Ursusie w sobotę”, bo tamten salon o żadnej z tych rzeczy nie napisał ani słowa. Frazy z ogona są węższe, za to trafiają w kogoś, kto już wie, czego chce.

Ten sam mechanizm działa przy miejscowościach. Dojeżdżasz do pięciu gmin, a konkurent opisał tylko powiatowe miasto? Zostały Ci cztery. Każda zasługuje na osobną podstronę z czasem dojazdu, przykładową realizacją i lokalnym szczegółem, a nie na podmienioną nazwę w tym samym szablonie.

Opinie: dźwignia, która działa najszybciej

W pakiecie lokalnym, czyli w mapie z trzema firmami nad zwykłymi wynikami, opinie ważą więcej niż cokolwiek, co zrobisz na stronie. Klient patrzy na dwie liczby naraz: ocenę i liczbę głosów. Firma z oceną 4,7 przy osiemdziesięciu opiniach wygląda solidniej niż 5,0 przy czterech, i tak samo czyta to algorytm.

To także najszybsza rzecz do nadrobienia, bo materiał już masz. Zadowoleni klienci po prostu nie zostali poproszeni. Piętnaście opinii w dwa miesiące jest w zasięgu każdego, kto ma kilka zleceń w tygodniu, a na małym rynku lokalnym tyle potrafi wystarczyć do przeskoczenia sąsiada na mapie. Sposoby proszenia i pułapki, które kosztują profil, zebrałem w tekście o tym, jak zdobyć więcej opinii w Google.

Przy okazji uporządkuj dane firmowe. Nazwa, adres i telefon zapisane identycznie na stronie, w wizytówce i w katalogach to podstawa, o której pisałem szerzej przy lokalnym SEO dla małej firmy. Rozjazd w tych danych rozmywa sygnał, który powinien być pojedynczy.

Linki: wolniej, ale zostają na lata

Pamiętasz listę miejsc, które wspominają konkurenta? To Twój plan na najbliższe tygodnie. Portal miejski, cech, izba, hurtownia z zakładką „nasi wykonawcy”, klub sportowy, który sponsorujecie obaj. Nie trzeba ich prześcignąć liczbowo, wystarczy przestać być nieobecnym tam, gdzie oni są od lat. Efekty przychodzą wolniej niż z opinii, za to nie znikają. Co robić samemu, za co czasem zapłacić i po czym poznać ofertę, która pogorszy sprawę, rozpisałem w tekście o tym, skąd wziąć linki do strony firmowej.

Kiedy lidera nie da się wyprzedzić

Czasem nie da się i lepiej wiedzieć to w pierwszym tygodniu niż po roku. Jeżeli na Twojej głównej frazie stoi firma z pięcioma oddziałami, dwustu opiniami i blogiem prowadzonym od 2019 roku, walka o to jedno miejsce zje budżet i cierpliwość.

Wtedy zmienia się cel, nie ambicja. Zamiast „fotograf Warszawa” bierzesz „fotograf ślubny Wawer” i „sesja rodzinna w plenerze Warszawa”. Zamiast jednej frazy z tysiącem wyszukiwań miesięcznie bierzesz osiem po sześćdziesiąt, których nikt nie broni. Klient z takiej frazy przychodzi lepiej dobrany, bo wpisał dokładnie to, co u Ciebie znajdzie.

Kiedy stroną zajmuje się system

Cała robota z tego tekstu sprowadza się do regularności, a regularność jest właśnie tym, czego małej firmie brakuje najbardziej. W Sitario przejmuje ją strona. Opisujesz firmę w formularzu, po około godzinie oglądasz gotową stronę i dopiero wtedy decydujesz o płatności. Pakiet Start kosztuje jednorazowo 249 zł razem z pierwszym rokiem hostingu, domena jest rejestrowana na Twoje dane, a źródła pobierzesz w każdej chwili. Nie zaakceptujesz podglądu, dostajesz zwrot.

Ważniejsze dla tego tematu jest to, co dzieje się po publikacji. Analityka działa od pierwszego dnia, więc średnią pozycję i frazy z ostatnich 28 dni masz w zakładce Statystyki, bez konfigurowania czegokolwiek, a panel co tydzień streszcza po ludzku, co się w tych liczbach zmieniło. Autoblog pisze artykuły pod to, czego ludzie faktycznie szukają, czyli dokładnie pod luki z sekcji wyżej. Analityk AI odpowiada na pytania o stronę i wykonuje poprawki jednym kliknięciem. Pakiet Biznes za 399 zł dokłada 60 000 znaków na blog w cenie.

Uczciwie, dla kogo to nie jest. Jeżeli Twoja przewaga ma powstać z nietypowych funkcji, konfiguratora produktu albo integracji z systemem rezerwacji, potrzebujesz agencji i indywidualnego projektu. Jeżeli walczysz o ogólnopolską frazę komercyjną z budżetami korporacji, żaden generator tego nie załatwi i sensowniejsza jest wtedy rozmowa o kampanii płatnej.

Ile to potrwa i po czym poznasz, że działa

Licz w etapach, nie w dniach. Przez pierwsze dwa, trzy tygodnie nowe podstrony wchodzą do indeksu i zbierają pojedyncze wyświetlenia. Między drugim a trzecim miesiącem rusza ruch na frazach z ogona i to tam pojawiają się pierwsze telefony. Na frazę główną, tę, o którą poszło całe zamieszanie, patrz najwcześniej po pół roku.

Postęp mierzy się średnią pozycją i liczbą wyświetleń w Search Console, nie wpisywaniem własnej nazwy w telefon. Zapisz dziś trzy liczby: średnią pozycję na głównej frazie, liczbę opinii u siebie i u konkurenta. Za miesiąc porównaj. Jeżeli opinii przybyło, a średnia poszła z 12 na 8, idzie dobrze, mimo że w telefonie nadal widzisz tego samego sąsiada nad sobą.

Co zrobić w tym tygodniu

Trzy ruchy, w tej kolejności. Otwórz Search Console i sprawdź prawdziwą średnią pozycję. Zrób półgodzinną analizę konkurenta i wypisz frazy, których nie zajął. Poproś o opinię pięciu ostatnich zadowolonych klientów, bo to jedyna pozycja z tej listy, która zadziała jeszcze w tym miesiącu.

Konkurent, który stoi nad Tobą, przeważnie nie zrobił nic genialnego. Robił drobne rzeczy przez dwa lata, kiedy Ty prowadziłeś firmę. Te drobne rzeczy nadrabia się dziś szybciej i taniej niż wtedy, gdy on je robił.