Czy Twoja strona dobrze działa na telefonie? Sprawdź to w dziesięć minut
Wieczorem, w autobusie, ktoś wpisuje w telefon „elektryk Wrocław Krzyki”. Wchodzi na Twoją stronę. Tekst jest tak mały, że trzeba go rozsuwać palcami, menu chowa się za krawędzią ekranu, a numer telefonu okazuje się obrazkiem, w który nie da się kliknąć. Po sześciu sekundach ta osoba wraca do wyników i dzwoni do kogoś innego.
Ty tego nigdy nie zobaczysz. Na Twoim komputerze strona wygląda porządnie, bo właśnie tam ją oglądałeś przy odbiorze i tam sprawdzasz ją raz na kwartał. Kłopot polega na tym, że prawie żaden Twój klient jej tak nie ogląda. Ten tekst pokazuje, jak sprawdzić własną stronę tak, jak robi to klient, i co zrobić z tym, co zobaczysz.
Twoi klienci są w telefonie, Ty patrzysz na monitor
W usługach lokalnych z telefonów przychodzi zwykle 60-80 procent wejść. W branżach awaryjnych, gdzie liczy się „teraz” (hydraulik, pomoc drogowa, ślusarz), bywa i ponad 85 procent, bo nikt nie szuka takiej pomocy siedząc przy biurku. Nawet w usługach planowanych z wyprzedzeniem, jak fotograf ślubny czy biuro rachunkowe, pierwsze zetknięcie z Twoją firmą prawie zawsze dzieje się na małym ekranie, a decyzja zapada dopiero później.
Nie musisz mi wierzyć na słowo. Jeśli masz na stronie analitykę, znajdziesz tam podział ruchu na urządzenia i zobaczysz swój własny procent zamiast średniej z artykułu. Jak czytać takie liczby bez topienia się w wykresach, opisałem w tekście o tym, skąd wiedzieć, czy strona w ogóle działa.
Co znaczy „responsywna” po ludzku
Strona responsywna to jeden komplet treści, który układa się inaczej w zależności od szerokości ekranu. Na komputerze usługi stoją w trzech kolumnach obok siebie, na telefonie te same usługi ustawiają się jedna pod drugą. Menu zwija się w przycisk. Zdjęcia zmniejszają się do szerokości ekranu, zamiast wystawać poza niego. Nic nie znika, wszystko po prostu zmienia układ.
Bywa też podejście z osobną wersją mobilną pod adresem w rodzaju m.twojafirma.pl. Dziesięć lat temu tak się robiło, dziś to droga donikąd: dwie strony do aktualizowania, dwa razy więcej okazji, żeby jedna z nich się zdezaktualizowała, i mnóstwo problemów z tym, którą wersję Google ma pokazywać. Jeśli Twój wykonawca proponuje takie rozwiązanie, warto zapytać, kiedy ostatnio robił stronę.
Objawy, po których poznasz kłopot
Nie potrzebujesz do tego żadnego narzędzia, wystarczy uważne spojrzenie na własny telefon.
- Musisz rozsuwać tekst palcami, żeby go przeczytać.
- Strona przewija się na boki, a treść ucieka poza prawą krawędź.
- Przyciski i linki są tak blisko siebie, że trafiasz kciukiem w sąsiedni.
- Numer telefonu jest tekstem albo obrazkiem, a nie linkiem, który od razu dzwoni.
- Menu rozwija się na pół ekranu i nie da się go zamknąć.
- Baner z ciasteczkami zasłania połowę widoku i chowa przycisk zgody poza ekranem.
- Formularz wymaga wpisania siedmiu pól jedną ręką w drodze.
- Mapa dojazdu przechwytuje przewijanie, więc utykasz na niej w połowie strony.
Jeden objaw z tej listy da się przeżyć. Trzy oznaczają, że tracisz telefony, których nikt Ci nie policzy.
Test, który zrobisz sam w dziesięć minut
Odłóż komputer. Weź telefon i wejdź na własną stronę przez dane komórkowe, nie przez domowe wi-fi, bo klient stojący na parkingu też nie ma światłowodu. Potem przejdź ścieżkę klienta, ani razu nie powiększając ekranu palcami.
- Znajdź, czym się zajmujesz i gdzie działasz. Ma to być widoczne bez przewijania.
- Sprawdź cenę albo widełki. Jeśli ich nie ma, zanotuj to jako osobny problem.
- Kliknij w numer telefonu. Ma się otworzyć klawiatura z gotowym numerem.
- Wyślij do siebie zapytanie przez formularz, trzymając telefon w jednej ręce.
- Obróć telefon poziomo i zobacz, czy układ nie rozjeżdża się do reszty.
Jeśli ta ścieżka zajęła Ci więcej niż półtorej minuty i choć raz się zawahałeś, klient też się zawaha. Z tą różnicą, że on ma otwarte jeszcze dwie zakładki z konkurencją.
Na koniec jedno narzędzie: PageSpeed Insights od Google, zakładka z wynikiem mobilnym. Pokaże czas ładowania i wypunktuje konkretne problemy, łącznie ze zbyt małą czcionką i zbyt ciasnymi elementami klikalnymi. Uwaga na starsze poradniki: osobny Mobile-Friendly Test i raport „Obsługa na urządzeniach mobilnych” w Search Console zostały przez Google wycofane pod koniec 2023 roku. Jeśli ktoś odsyła Cię dziś do tamtych narzędzi, korzysta z nieodświeżonej wiedzy.
| Objaw | Co traci klient | Ile roboty przy naprawie |
|---|---|---|
| Poziome przewijanie treści | Cierpliwość w pierwszych sekundach | Zwykle jedna poprawka w stylach |
| Telefon nieklikalny | Najprostszy możliwy kontakt | Kilkanaście minut |
| Za małe przyciski i linki | Trafia w zły element, wraca do Google | Godzina do dwóch |
| Ciężkie zdjęcia z aparatu | Kilka sekund ładowania na LTE | Zależy od liczby zdjęć |
| Układ zbudowany pod monitor | Właściwie całą stronę | Przebudowa, nie poprawka |
Google ogląda Twoją stronę telefonem
To nie jest metafora. Google indeksuje strony robotem mobilnym i ocenia to, co widzi on, a nie wersja desktopowa. Jeśli w wersji na telefon coś zostało schowane „dla oszczędności miejsca”, opis usług, sekcja z miastami, w których pracujesz, to dla wyszukiwarki tej treści po prostu nie ma. Zdarza się, że strona nie wychodzi na frazy lokalne dokładnie z tego powodu, a właściciel szuka winy w linkach.
Kiedy strona w ogóle nie pojawia się w wynikach, przyczyn bywa więcej i warto przejść je po kolei. Rozpisałem je w tekście o tym, dlaczego mojej strony nie ma w Google. Wersja mobilna jest jedną z nich, ale rzadko jedyną. Przy frazach typu „fryzjer Ursynów” reszta pracy leży po stronie treści i porządku w danych lokalnych, o czym pisałem szerzej w poradniku o lokalnym SEO dla małej firmy.
Szybkość to druga połowa tej samej sprawy
Strona może być poprawnie responsywna i wciąż odstraszać, bo ładuje się cztery sekundy. Telefon ma słabszy procesor niż laptop i gorsze łącze, więc wszystko, co na komputerze przechodzi niezauważone, na komórce robi się widoczne: zdjęcia prosto z aparatu, karuzele, wtyczki doklejające po kilka skryptów. Układ i szybkość ocenia się razem, bo klient nie rozdziela tych wrażeń. Konkrety, co Google mierzy i jak dobić do PageSpeed 90+, zebrałem w tekście o szybkości strony firmowej.
Strona nie zdaje egzaminu. Co teraz
Najpierw ustal skalę. Jeśli problemem są za małe przyciski, nieklikalny telefon i dwa zdjęcia po cztery megabajty, to poprawki na kilka godzin. Wykonawca policzy sobie zwykle 100-200 zł za godzinę i sprawa zamyka się w granicach kilkuset złotych. Szkoda wtedy wyrzucać całą stronę.
Gorzej, gdy układ powstał pod monitor i dopiero potem ktoś próbował go dopchnąć do telefonu. Takich stron nie da się sensownie połatać, bo każda poprawka odsłania kolejną. Podobnie ze stroną, która nie ma treści do pokazania: jeśli na komputerze jest tylko slogan i zdjęcie z banku zdjęć, wersja mobilna nie ma czego uratować.
W tym drugim scenariuszu nowa strona wychodzi taniej niż łatanie starej. W Sitario opisujesz firmę w formularzu, a gotową stronę oglądasz mniej więcej po godzinie. Układ jest budowany od telefonu w górę i każdą wypuszczaną stronę mierzymy w PageSpeed Insights, celując w 90+ na urządzeniach mobilnych. Pakiet Start kosztuje 249 zł jednorazowo razem z pierwszym rokiem hostingu, płacisz dopiero po obejrzeniu gotowej strony, a domena i źródła są Twoje. Po starcie zostaje panel ze statystykami i skrzynką zapytań, więc widzisz, ile telefonów i formularzy przyszło ze strony, zamiast się tego domyślać.
Kiedy to nie jest Twój problem
Uczciwie: nie każdej firmie mobilna strona zmieni cokolwiek. Jeśli zlecenia bierzesz z przetargów i długich relacji B2B, a strona pełni funkcję wizytówki dla kontrahenta, który i tak zna Twoją firmę, przebudowa nie zwróci się w telefonach. Jeśli potrzebujesz sklepu z magazynem, rezerwacji z kalendarzem i płatnościami albo systemu, który łączy się z Twoim programem magazynowym, to zadanie dla agencji, nie dla gotowego rozwiązania.
I jeszcze jedno: strona świetnie działająca na telefonie nie przyprowadzi klientów sama z siebie. Ona tylko przestaje ich tracić. Ruch bierze się z wizytówki Google, treści pod realne wyszukiwania i opinii, a wersja mobilna decyduje o tym, co się z tym ruchem stanie po kliknięciu.
Podsumowanie
Weź telefon, wejdź na własną stronę z danych komórkowych i spróbuj w minutę znaleźć cenę i zadzwonić, nie powiększając ekranu. Cała diagnoza mieści się w tym jednym ruchu. Jeśli przechodzi bez tarcia, sprawdź jeszcze wynik mobilny w PageSpeed Insights i wracaj do pracy. Jeśli się zacięło, wypisz konkretne miejsca, w których się zaciął, i zdecyduj: kilka poprawek u wykonawcy czy strona zbudowana od razu pod ten ekran, na którym ogląda ją osiem osób na dziesięć.