Co aktualizować na stronie firmowej i jak często? Lista na kwadrans miesięcznie
W czwartek dzwoni klientka i pyta, czy cena z cennika na stronie jest jeszcze aktualna. Nie jest, bo podniosłeś ją w marcu, tylko tej jednej liczby nikt nie poprawił. Rozmowa kończy się dobrze, z lekkim zgrzytem, i przez chwilę myślisz, żeby wreszcie usiąść do strony. Potem wchodzi kolejny klient i temat wraca do szuflady na następne pół roku.
Ten schemat powtarza się w małych firmach niezależnie od branży i nie bierze się z lenistwa. Bierze się z tego, że nikt nie powiedział właścicielowi, co właściwie ma na tej stronie zmieniać. „Trzeba dbać o stronę” to zdanie bez treści: nie wiadomo, od czego zacząć, ile to potrwa i kiedy można uznać temat za odhaczony. Poniżej zamieniam ten ogólnik na listę, którą da się przejść z kawą w kwadrans, plus dwie dłuższe rundy: kwartalną i sezonową.
Nieaktualna strona szkodzi inaczej niż brak strony
Firma bez strony po prostu nie istnieje w wynikach. Firma ze stroną sprzed dwóch lat istnieje i mówi klientowi rzeczy nieprawdziwe, a to jest gorsza pozycja wyjściowa. Klient nie myśli „pewnie nie zaktualizowali”, tylko „chyba już tego nie robią” albo „skoro cennik jest z 2024, to reszta pewnie też”.
Najdrożej kosztują trzy rzeczy: zła cena (klient przychodzi z oczekiwaniem, którego nie da się spełnić), złe godziny otwarcia (klient przyjeżdża pod zamknięte drzwi i zostawia opinię o tym, jak jest) i nieaktualny numer albo adres (zapytanie w ogóle do Ciebie nie trafia). Żadna z tych usterek nie wymaga programisty, tylko piętnastu minut i przypomnienia, że w ogóle trzeba je zrobić.
Kwadrans raz w miesiącu: cztery pozycje
Wybierz stały dzień, na przykład pierwszy poniedziałek miesiąca, i przejdź własną stronę jak klient, który widzi ją pierwszy raz. Cztery rzeczy do sprawdzenia:
Ceny i widełki. Czy kwoty na stronie zgadzają się z tym, co realnie bierzesz dzisiaj. Jeśli podnosisz stawki co jakiś czas, ten jeden punkt uzasadnia całą listę.
Godziny otwarcia i dostępność. Zwłaszcza jeśli coś zmieniłeś na próbę i zostało na stałe. Ta sama informacja musi zgadzać się na stronie i w wizytówce Google, bo klient sprawdza zwykle wizytówkę, a dzwoni po numer ze strony.
Nowe realizacje i zdjęcia. Wrzuć dwa, trzy zdjęcia z ostatnich zleceń. Nie muszą być z sesji, telefon w dobrym świetle wystarczy. To najprostszy sposób, żeby strona wyglądała na żywą firmę, a nie na wizytówkę postawioną raz i porzuconą.
Zespół i dane kontaktowe. Ktoś doszedł, ktoś odszedł, zmienił się adres e-mail albo obszar dojazdu. Przy okazji wyślij sobie wiadomość przez własny formularz i sprawdź, czy dochodzi. Formularz, który po cichu przestał działać, to najbardziej kosztowna awaria strony firmowej, bo nie daje żadnego sygnału.
Te cztery pozycje mieszczą się w kwadransie pod jednym warunkiem: że masz jak wejść i poprawić tekst samodzielnie. Jeśli każda zmiana wymaga maila do wykonawcy i czekania trzy dni, lista rozjeżdża się przy pierwszej próbie. O tym, jakie są dziś drogi do samodzielnej edycji, pisałem osobno w tekście jak edytować stronę bez WordPressa.
Raz na kwartał: pół godziny na spojrzenie z boku
Rundę miesięczną robisz z pozycji właściciela, który wie, co się zmieniło. Kwartalna jest po to, żeby zobaczyć stronę oczami kogoś, kto o Twojej firmie nie wie nic.
Przeczytaj opis usług i sprawdź, czy nadal opisuje to, z czego faktycznie żyjesz. Firmy dryfują: ekipa remontowa, która trzy lata temu robiła głównie malowanie, dziś bierze wykończenia pod klucz, a na stronie wciąż pierwszym punktem jest malowanie. To nie kosmetyka, tylko sygnał dla Google i dla klienta, jakich zleceń szukasz.
Przejrzyj sekcję „o nas” i liczby, które w niej padają. „Od 8 lat na rynku” napisane w 2022 roku dziś jest po prostu nieprawdą i każdy uważny czytelnik to wychwyci. Sprawdź obszar działania, bo promień dojazdu zwykle rośnie albo się kurczy, a rzadko kto o tym pamięta. Zerknij, czy zdjęcia lokalu są sprzed czy po ostatnim remoncie.
Przed sezonem i przed świętami
Trzecia runda jest krótka i nieregularna, za to najbardziej opłacalna. Chodzi o momenty, w których klienci szukają Cię inaczej niż przez resztę roku.
| Moment | Co zmienić na stronie |
|---|---|
| Zmiana sezonu w Twojej branży | wyeksponuj usługę sezonową na górze strony (wymiana opon, przeglądy przed zimą, sesje plenerowe) |
| Święta i długie weekendy | godziny otwarcia, komunikat o terminach realizacji, ostatni dzień na zamówienie |
| Urlop albo przerwa | krótka informacja u góry zamiast ciszy i nieodebranych telefonów |
| Wejście nowej usługi | osobna sekcja lub podstrona, nie dopisek w akapicie o czymś innym |
Komunikat o świątecznej przerwie wisi dwa tygodnie i znika. To najczęściej pomijana pozycja z listy, a przy tym ta, przy której klient najszybciej czuje, że po drugiej stronie ktoś jest.
Co starzeje się najgorzej
Nie wszystkie treści psują się w tym samym tempie. Warto wiedzieć, na co patrzeć w pierwszej kolejności.
| Treść | Jak wygląda po dwóch latach | Co zrobić |
|---|---|---|
| Cennik i widełki | najczęstsza rozbieżność, bezpośrednio kosztuje | sprawdzaj co miesiąc |
| Aktualności i wpisy typu „wróciliśmy z urlopu” | ostatni wpis z 2023 mówi klientowi, że firma zamilkła | albo pisz regularnie, albo usuń sekcję |
| Zdjęcia lokalu i realizacji | pokazują stan sprzed remontu i sprzed zmiany sprzętu | wymieniaj co kwartał |
| Liczby w opisie firmy | „od 8 lat”, „ponad 200 klientów” starzeją się same | zapisz rok startu zamiast liczby lat |
| Skład zespołu | osoba, która odeszła rok temu, wciąż wita klientów | sprawdzaj co miesiąc |
| Teksty usługowe, które rankują | starzeją się najwolniej i pracują najdłużej | dopisuj, nie kasuj |
Czego nie ruszać bez powodu
Aktualizacja bywa też szkodliwa, jeśli wejdzie za głęboko. Trzy rzeczy warto zostawić w spokoju, dopóki nie masz konkretnego powodu.
Adresy podstron. Zmiana /uslugi/wymiana-opon/ na /oferta/opony/ wygląda niewinnie, a bez przekierowania 301 kasuje wszystko, co ta podstrona wypracowała w Google. Jeśli musisz je zmienić, ustaw przekierowania w tym samym dniu.
Teksty, które już przyprowadzają ludzi. Jeżeli jakiś artykuł albo opis usługi generuje wejścia z wyszukiwarki, dopisuj do niego akapity zamiast pisać go od zera. Przepisanie działającego tekstu potrafi cofnąć go w wynikach na kilka tygodni.
Domena. Kuszące bywa przejście z „nazwafirmy.pl” na coś ładniejszego, ale to operacja z realnym kosztem, a nie odświeżenie. Kiedy przebudowa faktycznie ma sens, rozpisałem w tekście o tym, kiedy przebudować stronę firmową.
Kiedy część tej listy dzieje się bez Ciebie
Tu opisuję własne rozwiązanie, więc czytaj z rezerwą. Kwadrans miesięcznie to niedużo, ale w praktyce wypada wtedy, gdy w firmie jest najgoręcej, i dlatego u większości ludzi po prostu nie wypada. Dlatego w Sitario część tej listy przenieśliśmy na stronę systemu.
Ceny, godziny i zdjęcia zmieniasz sam w edytorze: klikasz w tekst na stronie i piszesz, publikacja idzie w około minutę. Raz w tygodniu czeka w panelu krótkie podsumowanie po polsku (ile osób weszło, na jakie frazy, ile było zapytań), więc widzisz, czy w ogóle jest o co dbać, zanim zaczniesz cokolwiek poprawiać. Gdy z tych liczb wynika konkretna zmiana, zamieniasz ją w polecenie dla edytora jednym kliknięciem. Nowe treści pod realne wyszukiwania dopisuje autoblog, o ile masz go włączonego.
Ceny są jawne: pakiet Start to 249 zł jednorazowo z pierwszym rokiem hostingu, cotygodniowym podsumowaniem i trzema poleceniami analityka AI miesięcznie, Biznes za 399 zł dokłada pulę znaków na blog i 25 poleceń, Premium kosztuje 999 zł. Od drugiego roku odnowienie to 149, 249 albo 449 zł rocznie. Co dokładnie powinno dziać się na stronie po publikacji, opisałem w tekście co robi strona po publikacji.
Dla kogo ta lista jest niepotrzebna
Jeśli prowadzisz firmę wyłącznie z polecenia, masz stały grafik i strona pełni rolę potwierdzenia, że istniejesz, wystarczy runda kwartalna. Miesięczna niczego nie zmieni, bo nic z niej nie wynika.
Jeśli natomiast ktoś proponuje Ci za tę listę stałą opłatę 200 zł miesięcznie i nie pokazuje raportu z wykonanej pracy, to jest zły interes. Rozróżnienie między opieką techniczną a treściową i widełki cenowe rozpisałem w tekście o tym, za co przy opiece nad stroną internetową warto płacić.
Podsumowanie
Regularność wygrywa ze skalą. Kwadrans miesięcznie przez dwa lata zostawia stronę w stanie, w którym nie trzeba jej przebudowywać, a jednorazowy zryw raz na trzy lata kosztuje kilka tysięcy złotych i tydzień zamieszania.
Zrób w tym tygodniu jedną rzecz: otwórz własną stronę na telefonie, sprawdź cennik i godziny otwarcia, a potem wyślij sobie wiadomość przez formularz kontaktowy. Jeśli wszystkie trzy rzeczy się zgadzają, wpisz do kalendarza przypomnienie na pierwszy poniedziałek przyszłego miesiąca i wróć do pracy.