Strona jednostronicowa czy z podstronami? Co wybrać dla małej firmy
Zbierasz oferty na stronę i po trzeciej rozmowie masz w notatniku dwa różne światy. Jeden wykonawca proponuje „one page”, czyli jedną długą stronę do przewijania, i mówi, że dziś tak się po prostu robi. Drugi wysyła wycenę na stronę z pięcioma podstronami, dwa razy droższą, i tłumaczy, że bez tego w Google nie ruszysz. Obaj brzmią przekonująco. Żaden nie zapytał, co Twoja firma właściwie sprzedaje.
Ta różnica nie jest kwestią mody ani gustu. Sprowadza się do jednego pytania: ile różnych rzeczy ma robić Twoja strona. Jeśli jedną, długa strona do przewijania wygrywa z pięcioma prawie pustymi podstronami. Jeśli sprzedajesz cztery usługi w trzech miejscowościach, to samo rozwiązanie zaczyna Cię kosztować pieniądze, tylko nie zobaczysz tego na żadnej fakturze.
Czym to się różni, gdy patrzysz oczami klienta
Klient nie wie, ile masz podstron, i nigdy o to nie zapyta. Zauważa coś innego: czy szybko znalazł to, po co przyszedł.
Na stronie jednostronicowej wszystko leży w jednym ciągu do przewijania: kim jesteś, co robisz, ile to kosztuje, jak się umówić. Ktoś, kto szuka jednej konkretnej rzeczy, przewinie kciukiem i po pięciu sekundach wie, czy trafił dobrze. Ktoś, kto szuka jednej z siedmiu rzeczy, przewija i przewija, mija cztery sekcje o usługach, które go nie dotyczą, i przy szóstym ruchu kciuka wraca do wyników Google.
Strona z podstronami działa jak spis treści. Klikasz w menu „Wymiana instalacji” i lądujesz w miejscu, które mówi wyłącznie o wymianie instalacji: co wchodzi w zakres, ile to trwa, w jakich widełkach się mieści, jak wygląda robota u klienta. Płacisz za to jednym dodatkowym kliknięciem. W zamian człowiek po tym kliknięciu czyta tekst napisany dokładnie pod swoją sprawę.
Google widzi to zupełnie inaczej niż Ty
O tej części wykonawcy mówią najmętniej, więc powiem wprost. Google indeksuje adresy, nie sekcje. Jedna strona to jeden adres, a jeden adres realnie walczy o jedną główną intencję wyszukiwania plus kilka fraz z jej okolicy.
Praktyczny skutek widać na przykładzie. Jesteś elektrykiem, robisz przyłącza, instalacje w domach jednorodzinnych, pomiary i awarie. Na stronie jednostronicowej wystawiasz do walki o cztery różne frazy jeden adres. Google musi zdecydować, o czym ta strona właściwie jest, i zwykle decyduje na podstawie tego, czego jest najwięcej i najwyżej. Trzy pozostałe usługi istnieją, tylko w wynikach zostają w cieniu tej czwartej.
Przy czterech podstronach każda usługa ma własny adres, własny nagłówek i własny tekst. Nie ma w tym magii, jest arytmetyka: cztery adresy mogą pojawiać się na cztery różne zapytania. Tak samo działa geografia. Jeśli dojeżdżasz do Piaseczna, Góry Kalwarii i Konstancina, jedna sekcja „obszar działania” z trzema nazwami zrobi mniej niż trzy podstrony opisujące realną robotę w każdym z tych miejsc.
Jest jednak warunek, o którym łatwo zapomnieć: podstrona bez treści nie pomoże nikomu. Cztery adresy z trzema akapitami każdy przegrają z jedną porządną stroną, bo Google takiej treści po prostu nie promuje. Zanim rozbijesz stronę na kawałki, sprawdź, czy masz o czym napisać na każdym z nich po dwieście, trzysta słów. Co w takim tekście umieścić, rozpisałem w poradniku o tym, co napisać na stronie firmowej.
Kiedy jednostronicowa naprawdę wystarcza
Są sytuacje, w których jedna strona jest wyborem lepszym, a nie tylko tańszym.
Jedna usługa i jedno miasto. Studio tatuażu, które robi tatuaże i nic poza tym, nie ma czego rozbijać. Rozbicie skończy się kilkoma stronami-wydmuszkami.
Kampania sezonowa albo jedno wydarzenie. Warsztat, który przez sześć tygodni zbiera zapisy na wymianę opon, potrzebuje jednej strony z terminami, ceną i formularzem. Po sezonie ta strona i tak schodzi ze sceny.
Firma, która dopiero startuje i nie ma jeszcze materiałów. Jedna uczciwa strona z ofertą i kontaktem bije szkielet z siedmioma pustymi zakładkami. Podstrony dołożysz wtedy, gdy będzie o czym pisać, i to jest zdrowa kolejność.
Freelancer, który sprzedaje siebie, nie katalog usług. U fotografa, copywritera czy trenera decyduje portfolio i osoba, więc liczba adresów schodzi na drugi plan.
Kiedy podstrony wygrywają wyraźnie
Odwrotna lista jest krótsza i twardsza. Podstrony zaczynają się opłacać, kiedy pojawia się mnogość: kilka usług, które klient szuka pod różnymi nazwami, kilka miejscowości w zasięgu dojazdu, kilka grup klientów wymagających innego języka (osoby prywatne kontra firmy i wspólnoty).
Drugi powód to blog. Jeżeli planujesz pisać cokolwiek na stronie, potrzebujesz miejsca, w którym te teksty żyją, a to z definicji osobne adresy. Blog na stronie jednostronicowej nie istnieje, bo nie ma go gdzie umieścić.
Trzeci powód jest przyziemny. Strony obowiązkowe, czyli polityka prywatności, regulamin, informacja o RODO, to i tak osobne adresy. Nawet „jednostronicowa” strona firmowa ma w praktyce dwie, trzy podstrony w stopce, więc czysta postać one page jest w małej firmie usługowej rzadkością.
Długa strona i telefon: gdzie to się psuje
Większość Twoich klientów wejdzie z telefonu, i tu jednostronicowa ma dwie słabości. Pierwsza to waga. Cała treść, wszystkie zdjęcia i wszystkie sekcje ładują się naraz, więc strona z ośmioma dużymi zdjęciami potrafi ważyć kilka megabajtów. Na dobrym wi-fi nikt tego nie odczuje, na słabym zasięgu przy kliencie owszem. Da się to naprawić opóźnionym ładowaniem obrazków, tylko trzeba o tym pamiętać, a przy stronie z podstronami problem rozkłada się sam. Dlaczego ta różnica przekłada się na pozycje i telefony, pokazałem w tekście o szybkości strony firmowej.
Druga słabość to orientacja. Menu z kotwicami przeskakuje w środek treści bez wyraźnego sygnału, że cokolwiek się zmieniło. Ludzie klikają „Cennik”, ląduje im się w połowie sekcji i przez chwilę nie wiedzą, czy trafili. Pomaga przyklejone menu i wyraźne nagłówki między sekcjami. Nie pomaga długa strona z menu, które przewija nie do końca tam, gdzie obiecuje.
Tabela: co wybierasz razem z układem
| Kryterium | Jednostronicowa | Z podstronami |
|---|---|---|
| Czas powstania | krócej, jeden zestaw treści | dłużej, tekst do każdej podstrony |
| Koszt wykonania | niższy | wyższy, zwykle o kilkadziesiąt procent |
| Zasięg w Google | jedna główna fraza | osobna fraza na każdą podstronę |
| Kilka usług | trudno wyeksponować | naturalnie rozdzielone |
| Kilka miejscowości | jedna sekcja obszaru | osobne strony lokalne |
| Blog | brak miejsca | możliwy od pierwszego dnia |
| Szybkość na telefonie | wymaga pilnowania | rozkłada się sama |
| Późniejsza rozbudowa | wymaga przeprowadzki treści | dokładasz kolejny adres |
Przejście z jednostronicowej na podstrony, czyli o czym nikt nie ostrzega
To najczęstsza droga w małej firmie: startujesz z jedną stroną, po roku dochodzą usługi i chcesz je rozbić. Sama praca jest niewielka, ryzyko siedzi w adresach.
Nowa podstrona startuje z zerem historii i pierwsze tygodnie bywa niżej, niż była sekcja na stronie głównej. To mija, pod warunkiem że nie zostawiasz po sobie bałaganu: adresy, które przestają istnieć, dostają przekierowanie na nowe, a nie stronę błędu. Linki z wizytówki Google i z podpisu maila też warto przepiąć.
Druga rzecz: nie kasuj treści, która pracuje. Jeżeli jakaś sekcja przynosiła wejścia z Google, przenieś ją słowo w słowo na nową podstronę i dopisz do niej resztę, zamiast pisać od nowa „lepiej”. Szerzej o tym, kiedy poprawki wystarczą, a kiedy taniej wychodzi nowa strona, napisałem w tekście o przebudowie strony firmowej.
Jak to wygląda u nas
W Sitario nie ma tu wyboru z listy: strona powstaje z podstronami, bo dla firmy usługowej to domyślnie lepsza inwestycja, a różnica w koszcie i tak jest zerowa. Opisujesz firmę w formularzu, po około godzinie oglądasz gotową stronę i dopiero wtedy decydujesz, czy ją bierzesz. Pakiet Start to 249 zł jednorazowo razem z pierwszym rokiem hostingu, SSL i formularzem kontaktowym, a odnowienie od drugiego roku wynosi 149 zł rocznie. Struktura nagłówków, linkowanie wewnętrzne i sitemapa są zrobione od razu, więc nie musisz pilnować, czy podstrony zostały poprawnie zgłoszone do Google. Po starcie masz w panelu statystyki i podsumowanie tego, co z nich wynika, a w pakietach z blogiem także teksty pisane pod realne wyszukiwania, czyli nowe adresy dochodzą same.
Dla kogo to nie jest? Dla firmy, która potrzebuje sklepu z koszykiem, systemu rezerwacji spiętego z grafikiem albo nietypowych funkcji. Odpada też, jeśli chcesz jednej długiej strony pod konkretną kampanię reklamową i nic więcej, bo dostajesz układ z podstronami, a nie pojedynczy landing.
Jak zdecydować w pięć minut
Weź kartkę i wypisz frazy, na które chcesz się pokazywać w Google. Nie hasła marketingowe, tylko to, co klient wpisuje w telefon. Jeśli wyjdzie Ci jedna, maksymalnie dwie, wystarczy jednostronicowa i szkoda pieniędzy na więcej. Jeśli wyjdzie sześć i za każdą stoi inna usługa albo inne miasto, potrzebujesz tylu podstron, ile masz tematów z realną treścią.
Reszta argumentów jest wtórna. Nowoczesność układu nie zależy od liczby adresów, a klient i tak ocenia stronę po tym, czy w kilka sekund znalazł cenę i numer telefonu. Jak wygląda taki zestaw sekcji przy typowej firmie usługowej, rozbieram szczegółowo w poradniku o stronie dla firmy usługowej.