S Sitario
EN
Wszystkie artykuły

Strona dla firmy remontowej: jak zdobywać zlecenia większe niż malowanie pokoju

poradnik

Ekipa remontowa, która robi porządną robotę, zwykle ma kalendarz zapełniony poleceniami. Kłopot w tym, że polecenia przynoszą najczęściej drobnicę: malowanie pokoju, wymiana paneli w jednym mieszkaniu, poprawki po kimś, kto uciekł z placu budowy. Wykończenie mieszkania od dewelopera pod klucz albo remont całego domu trafia gdzie indziej, chociaż potrafisz to zrobić lepiej niż firma, która to zlecenie dostała.

Powód jest prostszy, niż się wydaje. Człowiek, który ma wydać kilkadziesiąt tysięcy złotych i wpuścić obcych ludzi do mieszkania na dwa miesiące, nie dzwoni pod numer z ogłoszenia na słupie. Najpierw sprawdza Cię wieczorem w telefonie: wpisuje w Google „remonty mieszkań” z nazwą swojego miasta, ogląda zdjęcia, szuka opinii, patrzy, czy firma w ogóle istnieje na poważnie. Jeśli nie ma czego oglądać, pisze do trzech innych ekip, które miały co pokazać. Ten wpis jest o tym, jak zbudować stronę, która wygrywa ten wieczorny research.

Ten klient sprawdza Cię dłużej niż klient hydraulika

Awaria zmusza do szybkiej decyzji. Zalana łazienka nie zostawia czasu na porównywanie ofert, więc klient dzwoni pod pierwszy sensowny numer. Remont jest odwrotnością tej sytuacji: nikt go nie potrzebuje dziś, wszyscy planują go z wyprzedzeniem, a decyzja dojrzewa tygodniami.

Przez ten czas klient robi trzy rzeczy. Zbiera nazwiska od znajomych i z grup na Facebooku, wyszukuje firmy w Google, wreszcie sprawdza każdą z nich osobno. To ostatnie sprawdzenie prawie zawsze kończy się na Twojej stronie i to tam wypadasz albo w komplecie z ofertą, albo jako profil na Facebooku z ostatnim postem sprzed roku. Strona nie ma sprzedać remontu, ma przeprowadzić klienta od „może ci” do „napiszę do nich pierwszy”.

Na samą stronę klient poświęci przy tym dwie, trzy minuty. Wszystko, co ma go przekonać, musi zmieścić się w tym czasie.

Galeria „przed i po” jest sercem strony

W większości branż usługowych najważniejsza jest oferta. W remontach jest inaczej: pierwszy dowód, jakiego szuka klient, to zdjęcia tego, co już zrobiliście. Nie wizualizacje z internetu, nie zdjęcia z katalogu producenta farb, tylko realne mieszkania z Waszą robotą.

Największą siłę mają zestawienia przed i po, bo pokazują skalę zmiany, a przy okazji mówią coś o Was: że wchodzicie w trudne tematy, a nie tylko odświeżacie gotowe wnętrza. Kawalerka z lat siedemdziesiątych, w której wymieniliście instalacje, wyrównaliście ściany i położyliście nową łazienkę, robi większe wrażenie niż dziesięć ładnych ujęć z apartamentu w stanie deweloperskim.

Zdjęcia zrobisz telefonem, jeśli trzymasz się kilku nawyków:

  • fotografuj przy świetle dziennym, z wyłączoną lampą błyskową, bo błysk spłaszcza fakturę tynku i psuje kolory,
  • rób ujęcie „przed” zawsze, nawet gdy mieszkanie wygląda żałośnie, bo bez niego zdjęcie „po” traci połowę wartości,
  • ustaw się w tym samym miejscu i pod tym samym kątem w obu kadrach, inaczej porównanie się rozjeżdża,
  • posprzątaj kadr przed zdjęciem końcowym: wiadro, folia i przedłużacz zabierają wrażenie skończonej pracy,
  • dorzuć jeden detal z bliska, na przykład styk glazury z ościeżnicą, bo detal odróżnia solidną ekipę od taniej.

Osiem, dziesięć realizacji z ostatniego roku w zupełności wystarczy. Pogrupuj je po typie: wykończenie pod klucz, remont łazienki, remont kuchni, mieszkanie na wynajem. Klient szukający konkretnie łazienki chce zobaczyć obok siebie same łazienki. Przy okazji każda taka grupa może mieć własny opis z frazą, której ludzie faktycznie szukają, co pomaga w lokalnym SEO.

Napisz wprost, co robicie i czego nie robicie

Połowa zapytań, które marnują Twój czas, bierze się z niedopowiedzeń. Klient pisze, umawiacie oględziny, jedziesz przez pół miasta i dopiero na miejscu okazuje się, że chodziło o wylewki, których nie robicie.

Zamiast ogólnika „usługi remontowo-budowlane” wypisz zakres po ludzku: skuwanie i wyrównywanie ścian, gładzie, malowanie, glazura i terakota, panele, sufity podwieszane, zabudowy z płyty gipsowo-kartonowej, przeróbki elektryki i hydrauliki. Osobno napisz, czego nie robicie i z kim współpracujecie, gdy trzeba. „Elektrykę i hydraulikę robimy sami, stolarkę na wymiar zlecamy sprawdzonemu warsztatowi” to zdanie, które buduje zaufanie, a nie je odbiera. Klient woli firmę, która zna swoje granice, od takiej, która deklaruje wszystko.

Jeśli robicie wykończenia pod klucz, opisz je jako osobną usługę z własnym akapitem. To fraza o innej intencji niż „remont łazienki” i inny, większy portfel po drugiej stronie.

Widełki cenowe zamiast ciszy

„Wycena po oględzinach” bez żadnej liczby brzmi jak „cena zależy od tego, jak bogato wyglądasz”. Klient bez punktu odniesienia zakłada najgorsze i pisze do firmy, która podała choćby orientacyjny przedział.

Nie musisz zdradzać kosztorysu. Wystarczy pokazać porządek wielkości i wyjaśnić, od czego zależy końcowa kwota.

ZakresJak podać cenęCo dopisać obok
Malowanie i gładzieza metr kwadratowy ścianyczy w cenie jest gruntowanie
Remont łazienki 5 m²widełki „od do” za całość robociznyco po stronie klienta, co po Waszej
Wykończenie pod kluczza metr kwadratowy mieszkaniastandard materiałów, na jakim liczycie
Drobne pracestawka dzienna ekipyminimalny czas zlecenia

Dopisz jedno zdanie o materiałach, bo tu rodzi się większość nieporozumień. Klient, który wie, że podana kwota dotyczy robocizny, a materiały kupuje sam albo przez Was z rabatem hurtowym, nie poczuje się później oszukany.

Formularz, który przyjmuje zdjęcia i metraż

Telefon jest dla klienta zdecydowanego. Reszta pisze wieczorem, po pracy, gdy dziecko już śpi i nikt nie odbiera telefonów. Dlatego formularz na stronie remontowej jest głównym narzędziem, a nie ozdobą pod mapką.

Dobry formularz pyta o rzeczy, które pozwolą Ci odpisać konkretem: co ma być zrobione, jaki metraż, miejscowość, planowany termin i czy klient może dorzucić dwa zdjęcia. Zdjęcie ściany albo starej łazienki skraca całą wymianę wiadomości o trzy rundy, bo od razu widzisz skalę roboty. Nie pytaj o budżet w pierwszym kroku, bo to najczęstszy powód, dla którego ludzie zamykają kartę. Więcej o ustawieniu takiego formularza napisaliśmy w tekście o formularzu kontaktowym na stronie firmowej.

Terminy i obszar działania, czyli dwa zdania, których brak kosztuje najwięcej

Napisz wprost, dokąd jeździcie. Ekipa z Piaseczna, która obsługuje południe aglomeracji warszawskiej, powinna to wymienić z nazwami miejscowości, bo klient z Konstancina sam z siebie założy, że to za daleko, i nie napisze.

Drugie zdanie dotyczy kolejki. Wiele ekip ukrywa fakt, że najbliższy wolny termin jest za dwa miesiące, bo boi się, że klient odpadnie. Efekt jest odwrotny od zamierzonego: klient dowiaduje się o tym po oględzinach i czuje się wpuszczony w maliny. „Przyjmujemy zlecenia z wyprzedzeniem, najbliższe wolne terminy mamy zwykle za sześć do ośmiu tygodni” brzmi jak firma, która ma pracę, bo jest dobra. Ktoś planujący remont na wiosnę wpisze się w kolejkę bez mrugnięcia okiem.

Do tego dorzuć dowody rzetelności, których klient szuka w tle: ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej, umowa na piśmie, harmonogram płatności etapami zamiast dużej zaliczki z góry. Opinie zbieraj z konkretami. „Polecam, super ekipa” nie mówi nic, a „remont łazienki w bloku, termin dotrzymany co do dnia, po sobie sprzątnięte” mówi wszystko.

Gdzie w tym wszystkim jest Sitario

Jeśli lista powyżej wygląda sensownie, a jednocześnie wiesz, że nie usiądziesz do składania strony po dwunastu godzinach na budowie, to jest właśnie moment, w którym wchodzimy my. W Sitario opisujesz firmę w formularzu, a gotową stronę z galerią realizacji, zakresem prac i formularzem zapytania oglądasz mniej więcej po godzinie. Płacisz dopiero wtedy, gdy ją zobaczysz i uznasz, że jest dobra. Jeśli nie zaakceptujesz, zwracamy pieniądze.

Strona firmowa to jednorazowe 249 zł z pierwszym rokiem hostingu w cenie, odnowienie dochodzi od drugiego roku, od 149 zł rocznie. Domena i kod są Twoje, zapytania z formularza lecą na Twój e-mail i do panelu. Po starcie strona nie zostaje sama: system podpowiada, o czym warto napisać, bo widzi realne wyszukiwania w Twojej okolicy, a raz w tygodniu dostajesz w panelu podsumowanie po ludzku, co się na stronie wydarzyło.

Nie jest to rozwiązanie dla każdego. Jeśli potrzebujesz kalkulatora kosztorysowego liczącego materiały i robociznę, systemu zarządzania budowami albo integracji z programem magazynowym, to zadanie dla agencji i dedykowanego wdrożenia. My robimy dobrze jedną rzecz: solidną stronę usługową z galerią i formularzem, która zbiera zapytania. Podobnie podeszliśmy do tematu w poradniku o stronie dla stolarza i firmy na wymiar.

Podsumowanie

Klient remontowy podejmuje decyzję powoli i sprawdza dokładnie, bo stawka jest wysoka. Wygrywa strona, która pokazuje realizacje przed i po, mówi wprost, co robicie i czego nie, podaje widełki cen z wyjaśnieniem, przyjmuje zapytanie ze zdjęciem i metrażem, wymienia obszar działania i uczciwie uprzedza o kolejce. To wszystko da się opisać na jednej stronie z kilkoma podstronami. Jeśli chcesz zacząć od podstaw, zajrzyj do poradnika o stronie dla firmy usługowej, a potem wróć tu i przelicz, ile zapytań rocznie gubisz na braku dziesięciu zdjęć.