Strona dla firmy sprzątającej: jak zdobywać zlecenia stałe, nie tylko jednorazowe
Firma sprzątająca z Radomia robi w tygodniu cztery mieszkania po remoncie i jedno biuro. Biuro płaci za wizytę mniej, ale wraca co tydzień od dwóch lat i nikogo nie trzeba do tego namawiać. Mieszkania płacą lepiej, tylko każde z nich trzeba znaleźć od nowa. Kiedy w lutym remonty przystają, kalendarz świeci pustkami i zaczyna się liczenie, czy starczy na paliwo i wypłaty.
To jest prawdziwy problem tej branży, a nie „brak strony”. Zlecenie jednorazowe daje gotówkę dzisiaj, umowa stała daje spokój na rok. Strona internetowa nie wynegocjuje za Ciebie kontraktu ze wspólnotą, ale decyduje, czy administrator, który wpisał w Google „sprzątanie klatek schodowych Radom”, w ogóle dojdzie do etapu rozmowy z Tobą. Poniżej opisuję, co ma być na takiej stronie, żeby trafiali na nią oba typy klientów, i co konkretnie przekonuje tego drugiego.
Dwa typy klientów szukają zupełnie inaczej
Klient jednorazowy działa pod presją. Ekipa remontowa wyszła w piątek, w niedzielę wjeżdżają meble, a w mieszkaniu jest pył budowlany na każdej płaskiej powierzchni. Wpisuje w telefon „sprzątanie po remoncie” i nazwę miasta, otwiera trzy pierwsze wyniki, dzwoni tam, gdzie najszybciej znajdzie numer i jakąkolwiek cenę. Cała decyzja zajmuje mu kilka minut.
Klient stały ma inny rytm. Administrator wspólnoty albo kierowniczka biura zamykają temat na rok i będą się z tego tłumaczyć przed zarządem albo przed szefem. Sprawdzają dłużej: czy firma ma ubezpieczenie, czy ludzie pracują na umowę, czy przyjeżdża ta sama ekipa co tydzień, czy ktoś odbiera telefon w środę o siódmej rano. Zapytanie zwykle wysyłają mailem i porównują trzy oferty na spokojnie.
Jedna strona musi obsłużyć obie sytuacje. W praktyce znaczy to tyle: u góry telefon i najczęstsza usługa jednorazowa, a osobna podstrona odpowiadająca na pytania klienta kontraktowego. Ogólne zasady takiego układu opisałem w tekście o tym, jak wygląda strona internetowa dla firmy usługowej.
Zakres usług wypisany wprost
Najczęstsze zdanie na stronach firm sprzątających brzmi: „oferujemy kompleksowe usługi porządkowe dla klientów indywidualnych i firm”. Nikt takiej frazy nie wpisuje w wyszukiwarkę i nikt się z niej nie dowiaduje, czy myjecie okna na wysokości. Każda usługa, z której realnie żyjesz, zasługuje na własny nagłówek i kilka zdań konkretu.
| Usługa | Typ klienta | Co musi być napisane |
|---|---|---|
| Sprzątanie po remoncie i budowie | jednorazowy, pilny | stawka wyjściowa za metr, od kiedy macie wolny termin |
| Mycie okien i witryn | jednorazowy i cykliczny | czy pracujecie na wysokości i jakim sprzętem |
| Sprzątanie biur | stały | częstotliwość, godziny pracy (po 17, przed 7), zakres |
| Klatki schodowe i części wspólne | stały | grafik, kto zajmuje się terenem zimą |
| Sprzątanie generalne mieszkań | jednorazowy | co wchodzi w cenę, a co jest dopłatą |
| Ozonowanie i dezynfekcja | jednorazowy | jaki sprzęt, ile trwa, kiedy można wrócić do pomieszczenia |
Ta tabela ma jeszcze jedną funkcję. Każdy wiersz to osobna fraza w Google i osobna grupa klientów. Firma, która na stronie ma tylko „sprzątanie”, konkuruje ze wszystkimi naraz. Firma, która ma sekcję o sprzątaniu po budowie z cenami i zdjęciami, wygrywa w tej jednej sprawie z połową rynku.
Obszar działania: nazwy miejscowości, nie „okolice”
Klient nie szuka „okolic”. Szuka sprzątania biur na Ursynowie albo firmy sprzątającej w Piasecznie i okolicznych gminach. Jeżeli na stronie stoi „działamy na terenie Warszawy i okolic”, Google nie ma z czego zbudować dopasowania, a klient z Konstancina nie wie, czy do niego przyjedziecie.
Wypisz to wprost: miasto, dzielnice, gminy, promień dojazdu w kilometrach, ewentualna dopłata za dojazd powyżej pewnej odległości. To trzy linijki tekstu, które robią więcej niż cała sekcja o wartościach firmy. Szerzej rozpisałem ten mechanizm w poradniku o tym, jak działa lokalne SEO dla małej firmy.
Wycena: formularz z metrażem zamiast „zadzwoń po cenę”
Rozumiem opór przed cenami na stronie. Sprzątanie po remoncie w kawalerce po glazurniku i w domu po ekipie od poddasza to dwa różne światy, a stawka podana za nisko wraca potem jako awantura. Tyle że strona bez żadnej liczby przegrywa z konkurencją, która podała choćby widełki, i przegrywa zanim ktokolwiek do Ciebie zadzwoni.
Wyjście jest proste: podaj własną stawkę wyjściową i minimalną wartość wyjazdu, w formie „sprzątanie po remoncie od tylu złotych za metr, minimalna wartość zlecenia tyle”, a obok postaw formularz, który zbierze resztę. Klient dostaje punkt odniesienia, a Ty filtrujesz zapytania od osób szukających kogoś za połowę tej kwoty.
W formularzu wyceny wystarczy pięć pól: rodzaj obiektu, metraż, zakres (czy okna, czy tylko powierzchnie), termin i możliwość dodania zdjęć. Zdjęcia zmieniają najwięcej, bo po dwóch fotografiach kuchni potrafisz wycenić robotę bez wizji lokalnej. Przy stałych zleceniach dopisz pole na częstotliwość i godziny sprzątania, bo to od nich zależy cała kalkulacja.
Czego szuka administrator, zanim odpisze na ofertę
Klient kontraktowy szuka na stronie dowodów, nie deklaracji. Wystarczy sekcja z konkretami, umieszczona tam, gdzie da się ją znaleźć bez scrollowania przez pół strony.
Ubezpieczenie OC z podaną sumą gwarancyjną, bo pytanie o zbitą szybę w recepcji pada zawsze. Umowa i faktura, bo wspólnota nie rozlicza się gotówką do ręki. Informacja o stałym zespole i zastępstwach, bo najczęstszy zarzut wobec firm sprzątających brzmi „co miesiąc ktoś inny i za każdym razem trzeba tłumaczyć od nowa”. Referencje z nazwami obiektów, choćby ogólnymi w rodzaju „biurowiec 1200 m² w centrum, sprzątanie codzienne od 2023”. Do tego opinie Google, najlepiej takie, w których klient napisał, co konkretnie było zrobione.
Nie musisz mieć wszystkiego. Musisz mieć to napisane, bo firma, która o tym milczy, wygląda na taką, która tego nie ma.
Kontakt, który nie gubi zapytań
Numer telefonu w nagłówku, klikalny na telefonie, widoczny na każdej podstronie. To obsługuje klienta pilnego, który i tak nie napisze maila.
Do tego formularz, którego wiadomości trafiają na Twoją skrzynkę e-mail od razu, a nie do panelu, do którego logujesz się raz na miesiąc. Zapytanie od administratora wysłane w piątek po południu i odczytane w środę jest zapytaniem straconym, bo do środy odpisały trzy inne firmy. Co psuje formularze i jak je ustawić, żeby faktycznie zbierały zgłoszenia, opisałem w tekście o tym, jak zbudować formularz kontaktowy na stronie firmowej.
Strona i wizytówka Google pracują w parze
Wizytówka wygrywa moment, w którym ktoś stoi w kurzu i szuka pomocy na już: mapa, telefon, opinie, godziny. Strona wygrywa moment, w którym ktoś porównuje trzy firmy przed podpisaniem umowy na rok. Dane muszą się zgadzać w obu miejscach co do znaku, łącznie z nazwą, adresem i numerem, bo rozbieżność potrafi zaszkodzić w wynikach lokalnych i wygląda niechlujnie.
Jak to wygląda u nas
Opisuję tu własną usługę, więc czytaj z rezerwą. W Sitario wypełniasz formularz z opisem firmy, zaznaczasz usługi i obszar działania, a po około godzinie oglądasz gotową stronę z tekstami, formularzem wyceny i sekcją opinii z wizytówki. Płacisz dopiero po obejrzeniu podglądu, a jeśli go nie zaakceptujesz, oddajemy pieniądze.
Pakiet Start kosztuje 249 zł jednorazowo razem z pierwszym rokiem hostingu, certyfikatem, kopiami i edytorem. Od drugiego roku odnowienie to 149 zł. Zapytania z formularza lecą na Twój e-mail i odkładają się w panelu, a cennik czy godziny poprawiasz sam, klikając w tekst na stronie. Raz w tygodniu czeka krótkie podsumowanie po polsku: ile osób weszło, z jakich fraz, ile było zapytań. Pełne widełki rynkowe zebrałem w osobnym tekście o tym, ile kosztuje strona internetowa dla firmy.
Dla kogo to nie jest
Jeżeli sprzątasz sama, masz komplet stałych klientów z polecenia i nie chcesz przyjąć ani jednego więcej, strona niczego nie poprawi. Wystarczy wizytówka Google, żeby ludzie znaleźli numer.
Jeżeli pracujesz wyłącznie jako podwykonawca jednej dużej firmy obsługującej biurowce, klienci nie przychodzą do Ciebie z wyszukiwarki i strona jest wtedy wizytówką, nie kanałem sprzedaży. A jeżeli szukasz systemu do grafików, rozliczania godzin i kontroli jakości sprzątania w piętnastu obiektach, to zupełnie inne narzędzie i żadna strona internetowa tego nie zastąpi.
Podsumowanie
Strona firmy sprzątającej ma jedno zadanie: przetłumaczyć to, co i tak dobrze robisz, na język, którym klient szuka w Google. Wypisane usługi zamiast „kompleksowych rozwiązań”, nazwy dzielnic zamiast „okolic”, stawka wyjściowa zamiast ciszy, formularz z metrażem zamiast prośby o telefon.
Zrób w tym tygodniu jedną rzecz: wypisz na kartce pięć usług, z których faktycznie żyjesz, i przy każdej dopisz jedną liczbę, cenę wyjściową albo minimalny metraż. To jest gotowy szkielet strony, a przy okazji lista tematów, na które klienci szukają Cię w wyszukiwarce.