Co przygotować przed zamówieniem strony? Lista, która skraca całą sprawę do godziny
Zdecydowałeś się na stronę. Masz wykonawcę albo narzędzie, masz budżet, masz nawet wolne popołudnie. Siadasz do formularza, wpisujesz nazwę firmy i po dwóch minutach zatrzymujesz się przy pytaniu „opisz, czym się zajmujesz”. Wracasz do tego wieczorem, potem w weekend, potem odkładasz na przyszły tydzień. Mija miesiąc, strony nadal nie ma, a przecież nic się nie zepsuło.
To najczęstszy powód, dla którego projekty stron stoją. Nie technologia, nie kolejka u wykonawcy, nie poprawki. Materiały, które musisz dać z siebie: kto Ty jesteś, co sprzedajesz, komu i dlaczego ktoś ma wybrać właśnie Ciebie. Dobra wiadomość jest taka, że tego zestawu nie trzeba wymyślać na nowo. Wystarczy raz go spisać, najlepiej zanim usiądziesz do zamawiania, i cała sprawa skraca się z tygodni do jednego posiedzenia.
Dlaczego strony powstają tygodniami, a nie godzinami
Popatrz na to od strony wykonawcy, obojętnie czy jest nim człowiek, czy system. Żeby napisać nagłówek na stronę hydraulika, ktoś musi wiedzieć, czy jeździsz do awarii w nocy, czy robisz wyłącznie planowane instalacje w nowych domach. Te dwie firmy potrzebują dwóch zupełnie różnych stron, a różnicy nie da się zgadnąć z nazwy działalności.
Dlatego każdy proces, od agencji po formularz zamówienia, w którymś momencie odbija piłkę do Ciebie. Agencja nazywa to briefem i wysyła dokument na dwanaście stron. Kreator nazywa to „uzupełnij treść” i zostawia Cię z pustym szablonem. My nazywamy to formularzem na dziesięć minut. Treść pytań jest wszędzie podobna, bo bez odpowiedzi nikt nie napisze o Twojej firmie niczego sensownego. Jeżeli te odpowiedzi masz pod ręką, formularz jest formalnością. Jeżeli nie, każde pytanie zamienia się w mały projekt do przemyślenia i właśnie tak gubi się tydzień po tygodniu.
Dane firmowe: kwadrans, który zamyka pierwszą część
Zacznij od rzeczy, których nie trzeba wymyślać, tylko przepisać. Pełna nazwa firmy w brzmieniu, jakie ma widzieć klient. Adres albo obszar działania, jeśli dojeżdżasz („Piaseczno i okolice”, „cała Polska”, „Warszawa, Pruszków, Grodzisk”). Telefon w formacie, pod którym faktycznie odbierasz. Adres e-mail. NIP, bo trafia do polityki prywatności jako dane administratora danych, a nie do stopki dla ozdoby. Godziny pracy, jeśli je masz i jeśli są prawdziwe.
Do tego jedno zdanie, które zwykle sprawia najwięcej kłopotu: krótki opis firmy. Dwa do dziesięciu zdań o tym, co robisz, dla kogo i co Cię wyróżnia. To jest główne źródło tekstów na stronie, więc różnica między „usługi budowlane, Warszawa” a „wykańczam mieszkania pod klucz w Warszawie i okolicach, głównie w nowym budownictwie, zwykle dla osób, które odbierają lokal od dewelopera” jest różnicą między stroną ogólną a stroną, która mówi do konkretnego klienta.
Nie poleruj tego opisu i nie szukaj marketingowych zwrotów. Napisz tak, jak tłumaczysz swoją pracę znajomemu przy stole. Reszta to już robota wykonawcy albo systemu.
Oferta: lista usług zamiast hasła „kompleksowe rozwiązania”
Druga rzecz do przygotowania to lista tego, co sprzedajesz. Nie kategoria ogólna, tylko pozycje, pod którymi klienci szukają Cię w Google. Fryzjer wypisze strzyżenie damskie, koloryzację, upięcia okolicznościowe. Warsztat wypisze przegląd, wymianę oleju, geometrię, sezonową wymianę opon. Każda pozycja z jednym, dwoma zdaniami opisu, jeśli chcesz mieć nad tym kontrolę.
Przy każdej usłudze warto od razu zdecydować, czy podajesz cenę. Widełki albo kwota „od” działają lepiej niż cisza, bo odsiewają zapytania od ludzi, którzy i tak nie kupią, a Tobie oszczędzają telefony na darmo. Jeśli nie chcesz podawać żadnych liczb, to też jest decyzja, tylko podejmij ją świadomie, a nie przez zapomnienie.
Do tej samej szufladki wrzuć cel strony. Chcesz dzwoniącego telefonu i zapytań z formularza, chcesz przyzwoitej wizytówki, do której odsyłasz klientów z polecenia, czy chcesz pokazywać realizacje. Trzy różne cele, trzy różne układy strony. O tym, jak przełożyć te decyzje na konkretne teksty, pisałem szerzej w poradniku o tym, co napisać na stronie firmowej.
Dowody: czego nie wpiszesz, tego na stronie nie będzie
Ta część listy jest najkrótsza, a wypada najgorzej, bo prawie nikt jej nie przygotowuje. Chodzi o wszystko, co zamienia „firma z internetu” w „firma, której można zaufać”:
- rok założenia albo liczba lat w zawodzie,
- liczba zrealizowanych zleceń lub obsłużonych klientów, choćby szacunkowa,
- gwarancja, jakiej udzielasz (na przykład 24 miesiące na wykonane prace),
- certyfikaty, uprawnienia, ubezpieczenie OC,
- opinie klientów i link do wizytówki Google, jeśli ją prowadzisz.
Zasada jest prosta: puste pole oznacza, że dany element na stronie nie powstanie. Nikt nie dopisze Ci piętnastu lat doświadczenia, bo nikt ich nie zna. A jeśli masz w Google trzydzieści opinii ze średnią 4,9, to jest najmocniejsza rzecz, jaką możesz przynieść do projektu, i zajmuje jedno pole.
Zdjęcia i logo: mniej, niż się boisz
Tu zwykle pojawia się blokada, bo zdjęcia brzmią jak sesja u fotografa i wydatek. W praktyce strona małej firmy usługowej potrzebuje kilkunastu obrazów, a nie albumu. Najlepiej działają zdjęcia prawdziwe: Twój warsztat, Twoja ekipa przy pracy, realizacje przed i po. Telefon w dobrym świetle wystarczy, jeśli tło jest uprzątnięte, a kadr prosty.
Ważny szczegół organizacyjny: zdjęć nie musisz mieć w momencie zamawiania. W naszym formularzu zaznaczasz tylko, czy chcesz galerię, a pliki wgrywasz po zamówieniu i galeria pojawia się dopiero wtedy.
Logo, jeśli je masz, przygotuj w pliku PNG, JPG, WebP albo SVG do dwóch megabajtów. Jeśli nie masz, nic się nie dzieje: system zaprojektuje monogram, a Ty podmienisz go później w panelu. Zostają kolory i nastrój, na co wystarczy zdanie w stylu „zielenie, spokojnie, bez fajerwerków” albo wskazanie do trzech kolorów marki. Puste pole też jest odpowiedzią, dobór pod branżę wyjdzie sensownie.
Domena: jedyna decyzja, której nie cofniesz jednym kliknięciem
Domena wymaga chwili namysłu wcześniej, bo wszystko inne da się zmienić po starcie, a adresu strony raczej się nie zmienia. Masz dwie drogi.
Jeśli domenę już masz, sprawdź przed zamówieniem dwie rzeczy: kto formalnie jest jej właścicielem (zdarza się, że poprzedni wykonawca zarejestrował ją na siebie) i czy działa na niej poczta. Ta druga sprawa jest ważniejsza, niż się wydaje, bo przy przenoszeniu strony można nieumyślnie uciąć firmowe maile. Dlatego to pytanie pada u nas wprost w formularzu. Więcej o samej skrzynce na własnej domenie znajdziesz we wpisie o poczcie firmowej.
Jeśli domeny nie masz, przygotuj dwie, trzy propozycje nazwy i sprawdź, czy dobrze się je dyktuje przez telefon. Dostępność sprawdzisz na żywo w trakcie zamawiania, więc nic nie rejestruj wcześniej. Potrzebne będą za to dane właściciela do rejestru: ulica, kod pocztowy, miasto, kraj i telefon. Co wybrać, .pl czy .com, i dlaczego myślnik zwykle przeszkadza, rozpisałem w tekście o tym, jak wybrać domenę dla firmy.
Czego przygotowywać nie musisz
W modelu done-for-you nie przygotowujesz tekstów na stronę, projektu graficznego, ikon ani niczego technicznego. Teksty powstają z Twojego opisu firmy i listy usług. Hosting, certyfikat SSL, wersja mobilna, techniczne SEO, baner zgód i polityka prywatności są w cenie zamówienia. Statystyki i formularz kontaktowy konfigurują się same, a zapytania lecą na wskazany przez Ciebie adres e-mail, który nie musi być tym samym, co kontaktowy.
Nie musisz też decydować, ile ma być podstron. Możesz podpowiedzieć („oferta, cennik, kontakt”), ale jeśli zostawisz to puste, strukturę dobierze system. Cały ten przebieg, od formularza do gotowego podglądu, opisałem krok po kroku we wpisie o stronie w godzinę.
Lista kontrolna i realny czas jej zebrania
| Co przygotować | Skąd to weźmiesz | Ile zajmuje |
|---|---|---|
| Nazwa, NIP, adres, telefon, e-mail | dokumenty firmowe | 5 minut |
| Obszar działania i godziny pracy | z głowy | 5 minut |
| Opis firmy, 2-10 zdań | z głowy, napisany po ludzku | 15 minut |
| Lista usług z krótkim opisem | z głowy albo z cennika | 15 minut |
| Ceny lub widełki | Twoje decyzje handlowe | 10 minut |
| Dowody: lata, realizacje, gwarancja, certyfikaty | dokumenty, wizytówka Google | 10 minut |
| Kilka zdjęć i logo | telefon, dysk, archiwum | 20 minut lub później |
| Domena i dane właściciela | rejestrator albo pomysł na nazwę | 10 minut |
Razem wychodzi około półtorej godziny pracy, z czego większość to przepisywanie rzeczy, które i tak znasz. Rozbij to na dwa podejścia, jeśli tak Ci wygodniej: dane i oferta jednego wieczoru, zdjęcia drugiego. Zbieraj wszystko w jednym pliku albo w notatniku w telefonie, bo ta sama kartka przyda się później przy wizytówce Google, przy ulotce i przy każdym kolejnym wykonawcy. Kiedy jest gotowa, samo zamówienie jest kwestią kwadransa, a nie miesiąca.
Kiedy ta lista nie wystarczy
Nie każdy projekt da się zamknąć jedną kartką i to trzeba powiedzieć wprost. Jeśli potrzebujesz sklepu z koszykiem i płatnościami, systemu rezerwacji z kalendarzem albo integracji z magazynem, rozmowa wygląda inaczej i lista materiałów będzie dłuższa. Podobnie przy firmie z rozbudowaną identyfikacją wizualną, gdzie o kolorach i typografii decyduje księga znaku, a nie pole „nastrój strony”.
Ta lista jest zrobiona pod małą firmę usługową: kilka usług, jedno albo kilka miast, cel w postaci telefonu i zapytania z formularza. W pozostałych przypadkach potraktuj ją jako punkt wyjścia do rozmowy z wykonawcą, bo pierwsze sześć pozycji i tak będzie potrzebne.
Podsumowanie
Strona nie powstaje wolno dlatego, że ktoś powoli pisze kod. Powstaje wolno, bo czeka na materiały, których nikt poza Tobą nie ma. Wypisz nazwę i dane kontaktowe, opisz firmę w kilku zdaniach, zrób listę usług, dorzuć dowody i kilka zdjęć, przemyśl domenę. Godzina, może półtorej. Potem możesz zamówić stronę tego samego wieczoru i obejrzeć gotowy podgląd, zanim cokolwiek trafi na Twoją domenę. U nas kosztuje to 249 zł jednorazowo z pierwszym rokiem hostingu, a jeśli podglądu nie zaakceptujesz, zwracamy całą płatność.