S Sitario
EN
Wszystkie artykuły

Strona firmowa czy sklep internetowy? Jak wybrać i nie przepłacić

porownaniaporadnik

Prowadzisz firmę, masz coś do sprzedania i ktoś Ci powiedział, że bez sklepu internetowego zostajesz w tyle. Sprawdzasz oferty i po godzinie masz w głowie mętlik: jedni liczą 900 zł, drudzy dwanaście tysięcy, a trzeci pytają, ile masz indeksów w magazynie i czy integrujesz się z systemem do wysyłek. Nie wiesz już nawet, czy koszyk jest Ci potrzebny, czy wystarczy porządna strona z ofertą i klikalnym numerem telefonu.

To pytanie zadaje sobie co druga mała firma wchodząca do internetu i prawie zawsze pada w złej kolejności. Zanim porównasz cenniki, ustal jedną rzecz: w którym momencie Twój klient podejmuje decyzję i gdzie płaci. Od tego zależy odpowiedź, nie od tego, co robi konkurencja.

Różnica nie leży w wyglądzie

Sklep internetowy i dobra strona firmowa wyglądają na ekranie podobnie: zdjęcia, opisy, przyciski. Różnią się tym, co dzieje się po kliknięciu. Strona firmowa ma doprowadzić klienta do kontaktu, czyli do telefonu, formularza albo wizyty. Sklep ma przeprowadzić transakcję od początku do końca: wybór wariantu, koszyk, dane do wysyłki, płatność, potwierdzenie, śledzenie paczki, ewentualny zwrot w ciągu czternastu dni.

Ta druga ścieżka to nie jest „strona z dodatkowym przyciskiem”. To osobny system, który wchodzi Ci do firmy na stałe: musi znać stany magazynowe, liczyć koszty dostawy, wystawiać dokumenty, obsługiwać reklamacje. Sklep bez tego zaplecza staje się generatorem problemów, a nie sprzedaży.

Ile to naprawdę kosztuje

Widełki na rynku są szerokie, bo pod jednym słowem „sklep” kryje się i szablon na gotowej platformie, i wdrożenie robione pod firmę. Poniżej rozsądne przedziały dla małej polskiej firmy, liczone razem z pierwszym rokiem działania.

PozycjaStrona firmowaSklep internetowy
Startod kilkuset zł (gotowe wdrożenie) do kilku tysięcy (agencja)1500 do 15 000 zł, zależnie od liczby produktów i integracji
Utrzymanie rocznehosting i domena, w modelu done-for-you jedna kwota odnowieniaabonament platformy albo hosting pod WooCommerce, plus wtyczki i aktualizacje
Płatnościbrak, klient płaci offlineprowizja operatora, zwykle około 1 do 2 procent transakcji
Praca miesięcznaaktualizacja oferty, opinie, ewentualnie blogzdjęcia, opisy, stany, wysyłki, zwroty, obsługa zapytań
Moment zwrotupierwszy telefon z Googledopiero przy powtarzalnym wolumenie zamówień

Nie chodzi o to, że sklep jest drogi. Chodzi o to, że jego koszt w większości nie leży w fakturze za wdrożenie, tylko w godzinach, które co miesiąc na niego oddasz. Jeżeli chcesz zobaczyć, jak wyglądają rzetelne widełki po stronie samych stron, mamy je rozpisane we wpisie o tym, ile kosztuje strona internetowa dla firmy.

Praca, której nie widać w ofercie wdrożeniowca

Wyobraź sobie pracownię, która robi świece sojowe. Właścicielka ma osiemnaście zapachów, każdy w trzech pojemnościach, czyli pięćdziesiąt cztery warianty do sfotografowania, opisania i wycenienia. Do tego regulamin, polityka zwrotów, informacja o prawie odstąpienia od umowy, integracja z kurierem, paragony i deklaracja, co się dzieje, gdy klient zwróci nadpaloną świecę.

Sklep uruchomiony w piątek nie sprzedaje sam w poniedziałek. Sprzedaje wtedy, gdy ktoś zdejmuje produkty ze stanu, odpisuje na pytania o termin dostawy i pakuje paczki przed odbiorem kuriera. Właściciel firmy usługowej, który dorzuca sklep „przy okazji”, zwykle po kwartale ma trzy zamówienia i sto godzin pracy w plecy.

Kiedy strona z ofertą w zupełności wystarczy

Są cztery sytuacje, w których koszyk niczego nie poprawi, a potrafi zaszkodzić, bo rozprasza uwagę klienta:

  • Sprzedajesz usługę. Hydraulik, księgowa, fizjoterapeutka, firma remontowa. Klient nie kupuje z półki, tylko chce się umówić i porozmawiać o zakresie. Co powinno się wtedy znaleźć na stronie, opisaliśmy w poradniku o tym, co musi mieć strona firmy usługowej.
  • Twój produkt jest wyceniany indywidualnie. Meble na wymiar, bramy, poligrafia, catering na sto osób. Cena zależy od wymiarów i materiału, więc koszyk musiałby zgadywać.
  • Sprzedajesz stacjonarnie, a internet ma przyprowadzić ludzi. Kwiaciarnia, piekarnia, salon. Tu pracuje wizytówka Google, mapa, godziny otwarcia i telefon, a nie procedura zwrotu.
  • Masz kilka produktów i sprzedajesz je sporadycznie. Przy pięciu pozycjach i dwóch zamówieniach w tygodniu formularz zamówienia z przelewem załatwia sprawę taniej niż jakakolwiek platforma.

Kiedy sklep jest jedyną sensowną drogą

Odwrotna lista jest krótsza, ale twardsza. Sklep ma sens, gdy sprzedajesz produkt gotowy, powtarzalny i wysyłkowy, a klient chce kupić od razu, bez czekania na Twoją odpowiedź. Gdy masz asortyment liczony w dziesiątkach albo setkach pozycji i potrzebujesz filtrów, wariantów i stanów magazynowych. Gdy zamówienia przychodzą wieczorami i w weekendy, więc ręczna obsługa oznacza, że część klientów odpadnie po drodze. Gdy planujesz reklamy produktowe, bo one karmią się danymi z katalogu.

Jeśli rozpoznajesz w tym swoją firmę, nie kombinuj ze stroną plus formularzem. Idź do platformy sklepowej albo do wdrożeniowca. Osobna uwaga techniczna: sklep na WordPressie z WooCommerce działa dobrze, ale wymaga regularnych aktualizacji i kopii zapasowych, o czym piszemy przy okazji porównania WordPressa ze stroną statyczną.

Wariant pośredni, o którym rzadko się mówi

Między „tylko wizytówka” a „pełny sklep” jest przestrzeń, z której korzysta sporo małych firm i która kosztuje ułamek wdrożenia. Strona firmowa robi całą robotę informacyjną i wizerunkową, a sprzedaż przechodzi przez jeden dodatkowy kanał: profil na marketplace, link do płatności wygenerowany w bankowości albo u operatora, zamówienie przez formularz i przelew tradycyjny.

Ten układ ma dwie zalety. Testujesz popyt bez budowania magazynu w internecie, a kiedy zamówień robi się na tyle dużo, że ręczna obsługa zaczyna boleć, wtedy dopiero stawiasz sklep, wiedząc już, co się sprzedaje i w jakich wariantach. Kolejność „najpierw popyt, potem system” oszczędza zwykle kilka tysięcy złotych i parę miesięcy.

Jak to wygląda u nas i dla kogo to nie jest

Sitario robi strony firmowe, nie sklepy. Opisujesz firmę w formularzu, w około godzinę oglądasz gotową stronę z tekstami, projektem i formularzem kontaktowym, płacisz dopiero po obejrzeniu, a jeśli nie zaakceptujesz efektu, zwracamy pieniądze. Pakiet Start kosztuje 249 zł jednorazowo razem z pierwszym rokiem hostingu, a odnowienie od drugiego roku zaczyna się od 149 zł rocznie. Domena rejestrowana jest na Twoje dane, więc zostaje Twoja niezależnie od tego, co zrobisz później.

Po starcie strona nie stoi w miejscu: w pakietach z dodatkiem blogowym pisze artykuły na tematy, których ludzie faktycznie szukają w Google, a w panelu dostajesz podsumowanie, co z tego wynika, plus zapytania z formularza w jednym miejscu.

Czego u nas nie znajdziesz: koszyka, stanów magazynowych, integracji z kurierami, obsługi zwrotów. Jeśli Twoja lista potrzeb zaczyna się od słowa „magazyn”, jesteśmy złym adresem i lepiej powiedzieć to od razu, niż sprzedać Ci stronę, która nie robi tego, czego oczekujesz.

Cztery pytania, które rozstrzygają

Odpowiedz szczerze, a decyzja zwykle robi się oczywista. Czy klient może kupić Twój produkt bez rozmowy z Tobą? Czy cena jest stała, czy zależy od wymiarów i zakresu? Czy masz komu pakować paczki i odpisywać na pytania o dostawę? Czy dziś sprzedajesz na tyle często, że ręczna obsługa zaczyna Ci zjadać wieczory?

Trzy razy „tak” oznaczają sklep. Trzy razy „nie” oznaczają stronę firmową i spokojną głowę. Odpowiedzi mieszane oznaczają wariant pośredni, czyli stronę teraz i sklep wtedy, gdy liczba zamówień sama Cię do niego popchnie.

Podsumowanie

Sklep internetowy nie jest wyższym poziomem strony firmowej, tylko innym narzędziem do innej roboty. Strona przyprowadza klienta i domyka kontakt, sklep obsługuje transakcję i wymaga zaplecza, które ktoś musi codziennie prowadzić. Mała firma usługowa, która zaczyna od sklepu, najczęściej płaci za funkcje leżące odłogiem. Firma z realną sprzedażą wysyłkową, która próbuje obejść się formularzem, traci zamówienia w weekendy.

Wybierz według tego, jak wygląda Twoja sprzedaż dzisiaj, a nie jak chciałbyś, żeby wyglądała za trzy lata. Za trzy lata i tak przebudujesz to, co wtedy będzie potrzebne, a przez ten czas strona zdąży się zwrócić.