sitario
EN
Wszystkie artykuły

Strona dla firmy transportowej i przeprowadzkowej: jak wyceniać, zanim klient zadzwoni

poradnik

Telefon dzwoni o wpół do ósmej wieczorem. „Dzień dobry, ile weźmiecie za przewiezienie mebli z mieszkania na mieszkanie?” Pytasz o piętro, windę, liczbę pokoi, o to, czy szafę trzeba rozkręcić. Po drugiej stronie słychać wahanie, bo klient nie wiedział, że to wpływa na cenę. Kończy się na „no takie normalne mieszkanie”, Ty rzucasz widełki na wyczucie, a on mówi, że się zastanowi. Tego wieczora to trzecia taka rozmowa.

Firma transportowa ma inny problem niż fryzjer czy hydraulik. Przy awarii kranu stawka za godzinę jest wiadoma z góry. U Ciebie każde zlecenie jest inne, a klient nie potrafi go opisać, bo przeprowadza się pierwszy raz w życiu. Strona internetowa nie wyceni roboty za Ciebie, ale potrafi zebrać fakty, zanim odbierzesz telefon. Wtedy rozmowa zaczyna się od liczby, nie od śledztwa.

Klient nie wie, ile ma metrów sześciennych

Zapytaj przeciętną osobę, ile kubatury ma jej mieszkanie do przewiezienia, i dostaniesz ciszę. Nie wie też, ile waży jej pralka, czy pod blok wolno podjechać busem pod samo wejście, ani że rozkręcenie i złożenie trzech szaf to dwie dodatkowe godziny pracy dwóch ludzi. To nie jest wina klienta. On zamawia przeprowadzkę raz na siedem lat.

Dlatego pole „opisz swoje zlecenie” w formularzu kontaktowym działa u Ciebie najgorzej z możliwych rozwiązań. Klient wpisze „przeprowadzka 2 pokoje, Bemowo, koniec maja” i wyśle. Musisz oddzwonić, zadać sześć pytań, on nie zna odpowiedzi na trzy z nich, a w tym czasie odpisały mu dwie inne firmy. Te pytania ma zadać strona, w formie, w której klient potrafi odpowiedzieć: przez zaznaczanie, nie przez opisywanie. Ogólny układ takiej strony rozpisałem w tekście o tym, jak wygląda strona internetowa dla firmy usługowej.

Formularz wyceny zamiast pola „opisz”

Formularz ma wyciągnąć to, co zmienia Twoją cenę, i nic poza tym. Każde zbędne pole to jedno porzucone zgłoszenie.

PoleJak zapytaćCo Ci to daje
Skąd i dokąddwa adresy albo dzielnicekilometry, korki, wjazd do centrum
Piętro na obu adresachlista od parteru do dziesiątegonajdroższy czynnik po odległości
Windatak, nie, tylko osobowaosobową niesie się po kilka rzeczy
Wielkośćliczba pokoi albo metrykubatura i liczba ludzi
Demontaższafa, łóżko, kuchnia, biurkogodziny pracy ekipy
Rzeczy nietypowepianino, sejf, akwarium, AGDsprzęt, pasy, czwarta osoba
Pakowaniesam, kartony ode mnie, pełna usługamateriały i pół dnia
Termindata albo „jestem elastyczny”piątek, koniec miesiąca
Zdjęciazałącznik, kilka plikówodpowiedzi, o które nie zapytałeś

Zdjęcia zmieniają najwięcej. Cztery fotografie, salon, sypialnia, kuchnia i klatka schodowa, i wycena przestaje być zgadywaniem: widzisz, czy szafa jest trzydrzwiowa, czy schody mają zakręt, na którym kanapa utknie. Formularz musi więc przyjmować załączniki, a wiadomość ma lecieć na Twoją skrzynkę od razu, nie do panelu, do którego zaglądasz w weekend. Co dokładnie psuje takie formularze, opisałem osobno: formularz kontaktowy na stronie firmowej.

Rozdziel usługi, bo w Google każda jest osobną frazą

Jedna podstrona „Usługi” z listą siedmiu punktów przegrywa z firmą, która ma osobną sekcję na każdą z tych rzeczy. Nie chodzi o objętość tekstu, a o to, że ludzie wpisują różne frazy i oczekują różnych odpowiedzi.

UsługaCzego szuka klientCo musi być napisane
Przeprowadzki mieszkań„przeprowadzki Warszawa cena”widełki, ile osób przyjeżdża
Przeprowadzki biurterminu w weekend, umowy, fakturypraca po godzinach, serwerownia, archiwum
Transport jednej rzeczy„przewiezienie kanapy”, „transport pralki”stawka minimalna, czy wnosicie na piętro
Transport międzynarodowykraj i czas dostawykierunki, częstotliwość kursów, zbiórka
Wywóz i utylizacjapozbycia się starych mebliczy zabieracie i za ile
Magazynowanieluki między terminami u notariuszacena za miesiąc, minimalny okres

Każdy wiersz to inny klient. Osoba z jedną kanapą z OLX nie przeczyta strony o kompleksowych przeprowadzkach i odwrotnie, więc jeśli obsługujesz oba przypadki, powiedz to w dwóch osobnych miejscach.

Obszar działania: nazwy miejscowości, nie „cała Polska”

„Działamy na terenie całej Polski” brzmi poważnie i nie znaczy nic. Klient z Wołomina nie dowie się z tego zdania, czy przyjedziecie za darmo, czy z dopłatą, a Google nie ma z czego zbudować dopasowania do frazy lokalnej.

Wypisz miasto bazowe, dzielnice, okoliczne gminy, promień dojazdu bez dopłaty i stawkę za kilometr powyżej tej granicy. Przy kursach zagranicznych podaj konkrety: do Niemiec dwa razy w miesiącu, do Holandii i Belgii na zbiórkę. Takie zdania robią podwójną robotę, bo odpowiadają klientowi i dają wyszukiwarce nazwy, po których ktoś faktycznie szuka.

Ubezpieczenie i umowa, czyli dowód, że to nie bus z ogłoszenia

Klient boi się w tej branży jednej konkretnej rzeczy: że przyjadą dwie osoby nieoznakowanym busem, urwą nogę od stołu i znikną. Rynek jest pełen takich ofert, więc firma z dokumentami ma łatwą przewagę, pod warunkiem że o nich napisze.

Na stronie wystarczą cztery informacje: ubezpieczenie ładunku z podaną sumą gwarancyjną i zakresem szkód, umowa na piśmie przed wyjazdem (bez niej przeprowadzka biura nie przejdzie u księgowej klienta), faktura także dla osoby prywatnej, stały zespół zamiast ludzi z ogłoszenia na dzień. Firma, która o tym milczy, wygląda jak firma, która tego nie ma.

Widełki cenowe: cisza kosztuje Cię więcej niż niska liczba

Rozumiem opór. Przeprowadzka kawalerki z windą i domu z poddaszem bez windy to dwa różne światy, a cena podana za nisko wraca potem jako awantura przy busie. Tyle że klient, który nie znajdzie u Ciebie żadnej liczby, nie zakłada, że jesteś rzetelny. Zakłada, że jest drogo, i klika dalej.

Bezpieczny sposób wygląda tak: podaj stawkę wyjściową za ekipę z busem (dwie osoby, bus, do trzech godzin), minimalną wartość wyjazdu, cenę każdej kolejnej godziny i listę czynników, które podnoszą rachunek: piętro bez windy, brak miejsca do podjazdu, demontaż, pakowanie, pianino, ostatni weekend miesiąca. Klient dostaje punkt odniesienia i sam widzi, dlaczego jego zlecenie może wyjść drożej. Kiedy ceny na stronie pomagają, a kiedy szkodzą, rozważałem tutaj: czy podawać ceny na stronie firmowej.

Terminy, bo połowa zapytań rozbija się o datę

Przeprowadzki mają sezonowość co do dnia: koniec miesiąca, piątki, lipiec i wrzesień. Klient z podpisanym aktem notarialnym na 30 sierpnia nie szuka najlepszej firmy. Szuka firmy, która ma wolny bus 30 sierpnia.

Wystarczy jedno zdanie w widocznym miejscu: „najbliższe wolne terminy: od 12 października, weekendy zajęte do listopada”. Jeżeli poprawianie tego raz w tygodniu jest realne, zrób małą tabelkę wolnych dni. Jeżeli nie, napisz, ile wyprzedzenia potrzebujesz i że pilne zlecenia bierzecie w miarę wolnych busów. Jedno i drugie bije milczenie, po którym klient dzwoni tylko po to, żeby usłyszeć „w sierpniu nie mamy nic”.

Jak to wygląda u nas

Opisuję własną usługę, więc czytaj z rezerwą. W Sitario wypełniasz formularz z opisem firmy, zaznaczasz usługi, obszar działania i kierunki kursów, a po około godzinie oglądasz gotową stronę z tekstami, formularzem zapytania z załącznikami, opiniami z wizytówki i mapą. Płacisz po obejrzeniu podglądu. Nie zaakceptujesz, oddajemy pieniądze.

Pakiet Start to 249 zł jednorazowo, razem z pierwszym rokiem hostingu, certyfikatem SSL, kopiami i edytorem. Od drugiego roku odnowienie kosztuje 149 zł. Zapytania z formularza lecą na Twój e-mail i odkładają się w panelu. Terminy, widełki cen albo nowy kierunek zagraniczny poprawiasz sam, klikając w tekst na stronie. Raz w tygodniu czeka krótkie podsumowanie po polsku: ile osób weszło, czego szukały w Google, ile przyszło zapytań. Rynkowe widełki za wykonanie strony zebrałem w tekście o tym, ile kosztuje strona internetowa dla firmy.

Dla kogo to nie jest

Jeżeli jeździsz wyłącznie na zlecenia ze spedycji albo z giełdy transportowej, klienci nie przychodzą do Ciebie z wyszukiwarki. Zlecenia przydziela platforma i Twoja historia ocen w niej, więc strona będzie wizytówką dla kontrahenta, nie kanałem sprzedaży.

Jeżeli szukasz systemu do planowania trasy, rozliczania kierowców i monitoringu GPS floty, to inna kategoria narzędzi i żadna strona tego nie zastąpi. A jeżeli masz jednego busa, komplet stałych klientów z polecenia i nie przyjmiesz ani jednego zlecenia więcej, wizytówka Google załatwia sprawę.

Podsumowanie

Strona firmy transportowej ma jedno zadanie: zamienić telefon „ile za meble” na zapytanie z piętrem, metrażem, terminem i czterema zdjęciami. Wycena zajmuje wtedy pięć minut zamiast trzech rozmów, a klient dostaje odpowiedź wcześniej niż od konkurencji.

Zrób w tym tygodniu jedną rzecz: wypisz na kartce wszystko, o co pytasz przez telefon, zanim podasz cenę. Ta lista to gotowy formularz wyceny, a nagłówki nad nią to szkielet strony.